Dzisiaj jest specjalny dzień ♥♥ ;33
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Harry nie jest już nastolatkiem...
Ma 20 lat ;3
#HappyBirthdayHarryFromPoland
//Kath
piątek, 31 stycznia 2014
sobota, 18 stycznia 2014
Rozdział 4 :)
No i oto macie 4 :> :>
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
#Katy i #Nath, skomentować xd //Kath
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
`OCZAMI NATHALIE`
Do mojej sali weszli kolejno Perrie i Zayn. Mam pytanie.
Skąd oni się tu wzięli? Właściwie sama dziewczyna? No właśnie… Miałam ochotę
piszczeć, bo Perrie tu jest. Moja druga idolka, po One Direction oczywiście.
- Hej. – powiedziała dziewczyna wesoło. – Jak się czujesz?
- Hej. Ja, dobrze. Coraz lepiej. Lekarz powiedział, że mnie
wypuści za kilka dni. – odpowiedziałam z zadowoleniem.
- To fajnie. Nie nudzisz się tak tu sama?
- Nie. Za ścianą jest moja najlepsza przyjaciółka,
Katherine. No i jeszcze są chłopcy. Harry cały czas jest z Kath, Niall ze mną,
a Liam, Louis i Zayn nie wiem co robili. Siedzą na korytarzu i gadają. A poza
tym, jestem Nathalie.
- Miło mi cię poznać, Nathalie. Jak wiesz, jestem Perrie.
- Wiem, znam cię. Little Mix i ty jesteście moimi idolkami.
Jako girlsband. One Direction jako boysband. A tak poza tym, dlaczego tu
jesteś?
- Zayn mi o tobie i twojej przyjaciółce opowiadał i tak się
tu znalazłam. Na pewno nie chcesz pamiętać nic z wczoraj…
- Tak… Chciałabym zapomnieć o wczorajszym dniu. Wolałabym
mieć lukę we wspomnieniach.
- Masz rację… Też miałabym ochotę
zapomnieć o tym. Opowiedz coś o sobie.
- No więc, co by tu mówić… Mam na
imię Nathalie, Nath w skrócie, mieszkam w Londynie, mam 18 lat. Moim bratem
jest Louis Tomlinson, który ma mnie jak oczko w głowie. Rodzice zabiliby go,
gdyby mi coś się złego stało. Chociaż… - pokazałam na nogę. – Prawie go zabili…
W sensie rodzice!
- Rozumiem cię doskonale! Kiedyś
moja siostra, Katy, prawie miała wypadek samochodowy. Co dziwne, oan nie
kierowała samochodem, tylko Zayn. – popatrzyła na chłopaka. – A ponieważ ja nie
mogłam, Zayn pojechał po Katy na lotnisko. Kilkanaście minut po jego wyjeździe
zadzwoniła do mnie siostra i z pytaniem: „Czy ten twój chłopak ma w ogóle prawo
jazdy?”.
- Hej! To nieprawda! I sama
dobrze o tym wiesz. Foch Forever. – odwrócił się plecami do wszystkich.
- Misiu… Wiesz, że żartuję… -
przytuliła się do niego. – A może jednak nie żartuję… - zastanowiła się
poważnie. Taa… Perrie i powaga. Już to widzę.
- Perrie! Zdecyduj się! Albo
żartujesz, albo nie. Nie da się robić tych dwóch czynności na raz.
- O! Odezwał się Pan Fochalski! –
wtrąciłam do rozmowy
- Nie… Ja tylko tłumaczyłem
Perrie. – Ale w końcu coś mówił. Też się liczy…
`OCZAMI KATHERINE`
Czyli właśnie się dowiedziałam,
że za trzy dni będę miała drugą operację. Tak bardzo bym chciała, aby było już
po niej. Bardzo się bałam. Chciałam, żeby Harry był wtedy ze mną. Wszystkie
całe te trzy dni i trzy noce przepłakałam. Hazza był wtedy ze mną, chodził ze
mną zawsze i wszędzie. Czasem był nadopiekuńczy, ale to możemy pominąć. Dla
niego nie liczyło się nic innego oprócz mojej osoby.
- Harry, a co jeśli ja tego nie
przeżyję… Co będzie z tobą… Z karierą… - rozpłakałam się gorzej, tym samym
bardziej wtulając się w chłopaka.
- Cii… Nawet tak nie mów… Uda
się, zobaczysz. Lekarze zrobią wszystko, aby twoje zdrowie było w normie… -
mocniej zacisnęłam uścisk.
- Ale… Nie… - po jego policzku
spłynęła łza. Widziałam to na własne oczy. Chociaż niewyraźnie, ale widziałam.
Najchętniej rzuciłabym to w cholerę, poddałabym się… Ale nie, Harry we mnie
wierzy. Ja mu ufam, wie co dla mnie jest dobre, a co złe. Mimo tego, że
jesteśmy razem od kilku dni, rozumiemy się jak kilkuletnia para małżeńska.
Trochę dziwne… Była noc. Około nie wiem której. Obudził mnie Harry. Spałam
bardzo, ale to bardzo lekko. Delikatnie zasnęłam. Najwyraźniej byłam wykończona
ciągłym płakaniem. Otworzyłam oczy. A przed nimi On, mój chłopak, płaczący i
tulący moją rękę. Szeptał coś po nosem.
- Katherine, jeśli operacja się
nie powiedzie, będziemy tam na górze razem… Obiecuję ci to tu i teraz. Ale
jeśli się jednak uda, zobaczysz, będziemy najszczęśliwszą parą pod Słońcem. –
rozpłakał się do reszty. Podniosłam głowę do góry i go przytuliłam. Sama w to
nie wierzyłam, sławny Harry Styles z One Direction, się rozpłakał.
- Harry… Boję się… -
powiedziałam, po tym, jak do sali weszła pani doktor i oznajmiła, że za kilka
minut będzie przeprowadzona moja straszna operacja. Bałam się jak nigdy.
- Nie masz się czego bać… Będę czekał
pod salą operacyjną… Aż do końca… - musnął swoimi ustami moje wargi.
- Panna Katherine Willow Vlues? –
zapytał lekarz. Kilkanaście sekund później zebrali mnie na najczarniejsze
godziny mojego życia. I tutaj urwał mi się film…
`OCZAMI HARRY’EGO`
Wparowałem do sali Nath. Po jej
minie, mogłem zrozumieć, że nie zna odpowiedzi na moje pytania. Jedno było dość
zaskakujące dla niej, jak i dla Niall’a.
- Gdzie jest Kath? Powinna wyjść
z sali operacyjnej dobrą godzinę temu. – nerwowo patrzyłem na zegarek.
- Nie wiem. Zapytaj lekarzy. –
wybiegłem na korytarz i wypytywałem ludzi o moją Kath. Chłopcy zebrali się pod
salą pooperacyjną, gdzie leżała, podłączona do wszelkiej możliwej aparatury.
Był z nią lekarz i pielęgniarka, która notowała wszystko, cokolwiek on
powiedział. Pozwolił mi wejść do dziewczyny. Oczywiście wszedłem tam razem z
chłopcami. Sam bym nie dał rady... Chwyciłem jej rękę i mówiłem do niej.
- Kath, jeśli odejdziesz z tego
świata, to mogę ci tu i teraz obiecać, że znowu się spotkamy po drugiej stronie
Świata. Nie poradzę sobie bez ciebie.
- Harry… - otworzyła oczy i dalej
kontynuowała – Harry… Nie pozwól mi umrzeć…
- Ale nie umrzesz… Będziesz
zdrowa… - skończyłem mówić, kiedy maszyna do wyczuwania pulsu nagle zrobiła
„pi-ip”. Lekarze zaczęli ją reanimować, a nas wyprosili z sali.
`PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ, Oczami
Harry’ego`
Siedziałem obok Louis’a i Zayn’a.
Bałem się o nią jak nie wiem. Nie chciałem, aby mój mały aniołek odszedł na
zawsze. Po chwili wszyscy wyszli z stamtąd.
- Panie Styles, niestety mamy złe
wieści... Pańska dziewczyna… Nie żyje. Nie udało nam się jej uratować. – kiedy
skończył wypowiadać ostatnie słowo, doznałem szoku. Ponownie wszedłem do niej,
wziąłem jej dłoń w moje ręce i delikatnie pocałowałem w, zimny już, policzek.
- Katherine… - to było jedyne
słowo, które udało mi się powiedzieć. Za mną stał Liam, więc to w niego się
wtuliłem.
`OCZAMI NATHALIE`
Rozmawiałam z Niall’em na temat
śpiewu, gry na instrumentach, gdy do nas przyszedł zapłakany Louis, a za min
kolejno Harry, Liam, Zayn. Też płakali. Harry nadal płakał. Zdziwiło mnie to,
że z Hazzą nie przyszła Kath.
- Gdzie jest Kath? – zapytał
zdezorientowany Horanek.
- Nathalie… - zaczął mój brat –
Chodźcie z nami… Musimy wam coś pokazać… - jako dobra siostra, wstałam z pomocą
mojego chłopaka i poszliśmy w nieznanym mi kierunku. Podtrzymałam się na
Zayn’ie. To co zobaczyłam… Zamarłam w miejscu… Do moich oczu napływały setki
tysięcy łez, które wypłynęły na zewnątrz.
- Nasza kochana Kath… Nie żyje… -
dokończył wypowiedź Liam. Podeszłam lekko do szyby i dotknęłam jej. Od razu
wybuchłam płaczem.
- Ale jak to… Nie żyje?!
Przecież wszystko miało być dobrze! – obwiniałam każdego o jej śmierć. Nie
wierzyłam… Moja najlepsza przyjaciółka właśnie umarła… To miały być najlepsze
wakacje w życiu.
- Nath… Chodź… -
odrzuciłam rękę Niall’a i zsunęłam się po ścianie. Nie zważałam wagi na to, że
miałam złamaną nogę.
`KILKA GODZIN PÓŹNIEJ,
OCZAMI HARRY’EGO`
Nathalie już wyszła ze
szpitala. Ja nadal nie pozbierałem się ze śmiercią mojej Kath. Dzisiaj wieczorem
jest jej pogrzeb. Cały tydzień przepłakałem. Brakowało mi tego słodkiego
zapachu jej perfum, smaku jej ust, tego niewinnego, zżerającego serce wzroku.
Od tamtej wszystko przestało się dla mnie liczyć. Nigdzie nie chodziłem. Pod
wymówką choroby, omijałem wywiady, koncerty nawet bardzo ważną Galę VMA Adwards
2014. Chodziłem po domu i mówiłem sam do siebie.
- Ale jak? Pewnie lekarze
zrobili jakiś błąd…
- Hej. Wróciliśmy! –
rzuciłem się szyję Louis’a i chciałem się wypłakać, raz a porządnie.
- To tak bardzo boli… -
wymamrotałem i nie puściłem go. – To boli…
- Harry, ja wiem, że to
boli. I nie przestanie boleć.
- Louis… Jak to jest, że
nie mogę przestać tęsknić za Kath?
- Nie potrafię
odpowiedzieć na to pytanie.
- Dlaczego?
- Bo nie znam odpowiedzi.
- O, Niall. Jak z Nath?
Jak wam się układa?
- Coraz lepiej. Naaaaath,
idę do ciebie. – akurat stała obok nas. – Nie odchodź mi nigdzie!
- Niall! Łap mnie!
- Idę. Nie ruszaj się! –
złapał ją w pasie i podniósł do góry. Nie miałem ochoty na to patrzeć, więc
poszedłem do kuchni. Chwilę później wszyscy sobie poszli do swoich pokoi.
Zostałem sam. Analizowałem każde wydarzenie po kolei, nerwowo maszerując przy
tym.
- Ale jak to możliwe?
Lekarz, błąd. Nie wiem. To nie jest na moją głowę o tej porze. – nagle
zadzwonił do mnie telefon. „Nieznany”.
- Dobry wieczór. Tutaj
Max Gilbert, lekarz. W czasie czekania na wyniki badać, popełniliśmy błąd.
Bardzo poważny błąd. Proszę o natychmiastowe pojawienie się w moim gabinecie,
piętro 1, numer pokoju to 33.
- Dziękuję. Do widzenia.
Już jadę.
- Do widzenia. –
wyłączyłem telefon i krzyknąłem do Louis’a i Zayn’a. – Louis! Zayn! Chłopaki,
jadę do szpitala! Jedzie ktoś ze mną?!
- Ja! – odpowiedział mi
Lou
- Ja też! Nie zostawimy
cię samego! – krzyknął Zayn
- Ej! A ze mną to co? I z
Nath? – odezwał się Niall. – Nie zostajemy sami w domu.
- Spoko, tylko szybko się
ogarnijcie.
- Przecież jesteśmy
ogarnięci. – popatrzył na siebie Tommo z miną w stylu „wtf”. – Mogę wiedzieć o
co ci chodzi?
- Nieważne. Idziemy. –
ruszyliśmy w stronę szpitala. Za kierownicę ferriari, Louis wpuścił Niall’a.
Był w tamtym momencie najspokojniejszy z nas wszystkich.
`OCZAMI NATHALIE`
- Niall, uważaj! –
krzyknęłam i Horanek od razu ostro skręcił w lewo, tym samym omijając dużą
ciężarówkę.
- Uff… - odetchnął z ulgą
po kilku minutach. – Było blisko… Dziękuję kotku.
- Nie ma za co… Po prostu
ja nie chciałam znowu mieć wypadku, no i oczywiście nie chciałabym, żeby One
Direction wylądowali w szpitalu.
- Spoko… A teraz, Niall,
jedź. Nie zdążymy, jak będziesz tak wolno jechał. – ponaglał go Liam. – Szybko!
Nie aż tak dosłownie. Znaczy, wiesz o czym mówię.
Jechaliśmy dalej. Nie
wiem o co chodziło z tym wyjazdem, ale Niall mnie wziął. W końcu sama nie
mogłabym zostać w domu. Nie poradziłabym sobie sama. Louis, bo to on siedział z
przodu, puścił „One Direction Summer Club Mix 2013 by Swarebass”. Zauważyłam,
że Harry miał minę jakby chciał o czymś zapomnieć.
- Harry, co się dzieje? –
zapytałam przytulając go do siebie. – Powiedz, poczujesz się lepiej.
- No bo ja… Ja… Nie mogę
się pogodzić z tym, że Katherine nie żyje… - zaczął płakać. Sławny na całym
świecie Harry Styles z One Direction zaczął płakać. Nie mogłam w to uwierzyć.
Kiedyś myślałam, że Harry ma każdą dziewczynę na świecie, ale to na Kath mu
najbardziej zależało…
- Nie martw się… Tam na
górze będzie jej lepiej. Zaufaj mi.
- Ale… Jak? – jąkał się
przez łzy
- Spokojnie… -
popatrzyłam na niego z uwagą.
- Harry. Otrząśnij się.
Ale czemu akurat Katherine?
- Bo… Bo ona jest
cudowna, raczej była śliczną i mądrą dziewczyną… A moje poprzednie związki to
tylko zauroczenia… A teraz była miłość. Zakochałem się w niej od pierwszego
wejrzenia. Nigdy nie miałem takiego przypadku.
- Rozumiem cię…
- Jesteśmy na miejscu! – powiedział
głośno mój chłopak, a Harry wyskoczył jak poparzony z samochodu. Nawet nie
wiedziałam kiedy sama wysiadłam.
`PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ,
Oczami Harry’ego`
Mimo, że byliśmy tu zaledwie
wczoraj, zgubiliśmy się. Chciałem w końcu się zatrzymać w miejscu i odetchnąć z
ulgą. Już była noc, więc było ciemno na dworze. Zimno też, mimo lata. Po kilku
minutach doszliśmy gabinetu doktora. Nacisnąłem klamkę i wszedłem. Podczas
pobytu dowiedziałem się kilku zaskakujących rzeczy o Katherine, tak, mojej
Kath.
- No więc. Chodzi o pannę
Katherine Vlues. Pańską dziewczynę. – powiedział. – Chodzi o to, że Kath…
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
#Katy i #Nath, skomentować xd //Kath
sobota, 11 stycznia 2014
Rozdział 3 :)
Hejoooo :D :D
Dodaję kolejny rozdział :)
---------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------
Dodaję kolejny rozdział :)
---------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------
`OCZAMI KATHERINE`
- Jak to nie chcesz mnie zostawiać
w tym stanie, w jakim jestem? – zapytałam ze zdziwieniem. Podobam mu się czy
co? Harry jest prawdopodobnie moim chłopakiem.
- Jesteś chora, do tego jeszcze po
wypadku… Każdy się martwi o ciebie i Nath.
- Ok… Doceniam to, co robisz,
właściwie robicie. – Nath i Niall przyszli. Już chyba wiem, co robili. Będę
zgadywać. Nath usiadła obok mnie. Lekko mnie szturchnęła i się uśmiechnęła.
- Nie będę pytał co robiliście. –
zażartował. Ja też nie chciałam wiedzieć. Z jednej strony chciałam, a z drugiej
lepiej nie.
- Spoko… Nikt cię nie zmusza do
odpowiedzi. – odpowiedział Nialler. – Chodź Nath, musisz się położyć.
- Złap mnie… - stanęła na nogach.
Nie za długo stała, kilka sekund i była utrata równowagi.
- Trzymam. Ciężka to ty nie
jesteś. – wziął ją na ręce. Uśmiechnęła się szeroko. – Nie trzep się!
- Ok… - pokazała język do nas
wszystkich.
`OCZAMI NATHALIE`
Poczułam się inaczej, kiedy Niall
mnie wziął na ręce i zaniósł na łóżko. Tyle bym oddała aby być Panią Horan. Ale
to tylko marzenie. Chociaż Louis, mój brat, jest kumplem Niall’a, chciałabym
mieć go tylko dla siebie. Kocham go od początku One Direction. Dlaczego? Bo ma
słodkie, lazurowe oczy, uroczy uśmiech… Zawsze wiedział co ma powiedzieć, co ma
zrobić w trudnych sytuacjach. Wiedział także kiedy ma zachować powagę, a kiedy
może rozśmieszać ludzi. Za to go kochałam…
- O czym chcesz pogadać? –
rzuciłam pytanie.
- O nas, o pocałunku… I co najważniejsze,
o tobie i twoim zdrowiu. – przykrył mnie dokładniej. Było mi cieplej i milej.
- Ok… Czekaj! Znaczy, my? Jesteśmy razem? – nie
chciałam się na to godzić, bo myślałam, że kolejny chłopak mnie zdradzi i rzuci
dla pierwszej lepszej laski.
- Jeśli ty oczywiście chcesz… Być
moją… Dziewczyną.
- Niall, ja nie wiem co mam
powiedzieć… - zrobił smutną minę i oczy.
- Tak myślałem… Każda dziewczyna,
którą kocham, nie chce ze mną być, bo myślą, że jestem rozkapryszoną
gwiazdeczką… Nie zmieniam dziewczyn jak skarpetki… - zaczął się nerwowo bawić
palcami.
- Niall… Nie powiedziałam, że nie
chcę… Nie powiedziałam także, że chcę… Muszę się zastanowić. Daj mi trochę
czasu…
- Nie no, ok. Dam ci trochę czasu.
Ale wiedz, że kocham już taką jedną osobę imieniem Na… - przerwałam mu
pocałunkiem. To była moja odpowiedź na jego pytanie, czy zostanę jego
dziewczyną. Zgodziłam się.
- To była moja odpowiedź na twoje
pytanie…
- Czyli się zgadzasz? Wow,
Nathalie… Mam dziewczynę – zaczął się cieszyć i tańczyć po całej sali. Sala nie
była duża, jakieś kilka metrów kwadratowych.
- Tak, Niall. Zgadzam się. Ale
proszę, nie tańcz już. – zaśmiałam się lekko. Byłam ciekawa co robi Kath i
Harry. Może to samo co my? Nie, zaraz, Hazzy tam nie było. Poszedł gdzieś
zostawiając ją samą. Ale za to, Zayn tam siedział i pocieszał moją
przyjaciółkę. A tak wracając do rzeczywistości… Mam chłopaka, mam chłopaka!
Jeeej! Ale się cieszę.
- Dlaczego? Nie podoba ci się mój
taniec? – fochnął się na mnie i odwrócił tyłem.
- Nie… Ale mi chodzi o to… Znaczy…
Nie rozśmieszaj mnie tak bardzo, bo brzuch mnie boli.
- Nic ci nie jest? Lepiej? – dał
mi szklankę wody, która nie wiem jakim trafem, ale znalazła się na szafce.
- Lepiej… - odetchnęłam i
zamknęłam oczy. Godzina mnie ciekawiła. Jeszcze jeden fakt. Co z Katherine…
Wiem, że miałam gips na lewej nodze. W końcu była złamana. Nie obchodziło mnie
nic innego poza Niall’em, mną i Kath.
`OCZAMI KATHERINE`
Spałam… Była godzina około chyba
drugiej w nocy. Zaczęłam się strasznie pocić i wiercić na łóżku. Możliwe, że
miałam zły sen. Harry na szczęście był obok mnie. Próbował mnie obudzić.
- Harry… Harry… - wołałam go przez
sen.
- Kath… To tylko sen…Nic więcej…
- Harry! Nie puszczaj mnie! –
wrzeszczałam na cały głos.
- Kath, kotku… Obudź się! – kiedy
się położyłam w jednej pozie, pocałował mnie w czoło. Wtedy przestałam krzyczeć
i się kręcić. Otworzyłam oczy. Miałam bardzo ciężki oddech, a po mojej twarzy
spływało morze łez. Można powiedzieć, że rzuciłam się Harry’emu na szyję z
płaczem. On w zamian gładził mnie po włosach i mówił miłe słowa.
- Harry… Przepraszam, jeśli cię
obudziłam… - popatrzyliśmy sobie w oczy.
- Nie musisz przepraszać…
Najważniejsze, że jest już po wszystkim. – ponownie wtuliłam się w Harry’ego.
Nadal nie wiedziałam, czy jesteśmy razem, czy nie. Tak bardzo chciałabym być
Panią Styles, w przyszłości. Ale to raczej niemożliwe. Po chwili do mojej sali
wparowali Zayn, Louis i jakaś pielęgniarka.
- Wszystko w porządku?! – zapytał
Zayn, który był zmęczony bieganiem z Lou po korytarzu.
- Tak… Nie denerwujcie jej… -
odparł Hazza w mojej obronie.
- Coś się stało? – tym razem to
był kobiecy głos, więc to pewnie była pielęgniarka.
- Nie, nic. Tylko Kath miała jakiś
koszmar. – kontynuował rozmowę.
- Aha… Dobrze. Panie Styles, mogę
na chwilkę? – pokiwał głową i wyszedł. Nie wiem gdzie szedł. Ze mną zostali
Malik i Tommo.
`OCZAMI HARRY’EGO`
O co chodziło? Bałem się.
Weszliśmy do gabinetu. Prawdopodobnie był to jej gabinet, ponieważ zaczęła
szperać w szufladach. Szukała czegoś. Usiadła na fotelu i odezwała się. Też usiadłem
na krzesełku, obok biurka.
- Jest kilka spraw związanych z
Katherine Vlues. Jedno pytanie. Kim jest pan dla Katherine? – zadała mi dość
trudne pytanie. Miałem powiedzieć, że jestem jej chłopakiem? Bo brat to nie
pasuje. Inne nazwisko… Wiek prawie ten sam… Nie, to mogłoby nie wyjść.
- Jestem jej chłopakiem od kilku
miesięcy. – odpowiedziałem stanowczo. Byłem za bardzo pewny siebie. Mogła
wymyślić jeszcze inne pytania skierowane do mnie.
- Aha… - wpisała do dokumentów. Po
chwili kontynuowała – Pańska dziewczyna jest chora na raka. Nie wykryło się to
wcześniej. Ale teraz, kiedy lekarze dokonali bardziej dokładnych badań,
potwierdziło się. Czy kiedyś może mdlała?
- Nie… - kłamałem. Poznaliśmy się
właściwie kilkanaście godzin temu.
- A może mocny ból głowy, przy tym
mdłości i senność? A jednocześnie strach przed zaśnięciem?
- Raczej nie. Kilka razy głowa ją
bolała. Jedna tabletka i po sprawie. Przechodziło od razu.
- No dobrze… - dokończyła pisanie
i podała mi arkusz papieru do wypełnienia. – Proszę tu podpisać. – przysunąłem
sobie kartkę i podpisałem. Nie czytałem. – Może pan wziąć to ze sobą.
- Dziękuję, to wszystko? – kiwnęła
głową, ja wyszedłem. Szukałem jej sali. Zanim jednaj wszedłem do środka,
usiadłem przez salą. Czytałem ten świstek. Jeśli dobrze zrozumiałem, pierwsza
operacja ma się odbyć za trzy dni. Druga jest do ustalenia, o ile przeżyje tą
pierwszą. Nie, nie umrze. Będzie dobrze… Potrząsnąłem głową i otworzyłem drzwi.
- O, szanowny Pan Styles raczył
się pojawić w końcu… - mówił ironicznie Lou.
- Byłem u pielęgniarki. Dała mi
to. – pokazałem kartkę.
- Ale… Patrz… - wstał Zayn i
pokazał mi placek Katherine. Po jego t6warzy spłynęło kilka łez.
- Jak... Kiedy… Dlaczego… -
niespokojnym krokiem podszedłem do niej. Zemdlała. Miałem ochotę się rozpłakać.
Ale udało mi się powstrzymać płacz. – Kath… Obudź się…
- Idę po lekarza… - Louis tylko
odezwał się i wyszedł.
- Słońce… Nie odchodź… - teraz
płakałem. Zayn to samo.
- Jestem. Co się stało? –
powiedział do nas lekarz.
- Tak. Ona zemdlała i nie wiemy dlaczego.
Znaczy, ja nie wiem. Oni powinni wiedzieć, bo tutaj byli. – wyjaśniłem cała
sytuację. Nie chciałem znowu przez to przechodzić. Smutek… Użalanie się nad
sobą… Miałem nadzieję, że to już będzie za mną, że się nie powtórzy… Jednak się
myliłem. Lekarz zawołał swoich kolegów i przewieźli ją do sali operacyjnej.
- Nie możecie panowie tam wejść.
Prosimy zaczekać tutaj. – odparł jeden z nich.
- No i co, czekamy… - byłem
ciekawy co robili Niall i Nath. Zajrzałem
do nich powoli. Dziewczyna spała na łóżku, a Nialler na dwóch krzesłach.
Trzymał ją za rękę. Co oni robili, pomyślałem. To pytanie nie dawało mi
spokoju. Nie chciałem im przeszkadzać i cichuteńko wyszedłem. Ponownie usiadłem
obok Malika i zaczęliśmy gadać. To czymś, to o niczym. Nie wiem nawet, kiedy
zasnąłem. Dopiero rano obudziła mnie Kath. Tak, Kath… Po operacji, która chyba
trwała całą noc. Byo chyba wszystko w porządku.
- Kath? Kath! – ucieszyłem się. –
Tak się cieszę, że nic ci nie jest! – z moich oczu zaczęły spływać łzy
szczęścia.
- Harry… Nie jest pewne… Nic nie
jest pewne… - szeptała. Jakby się czegoś bała… Czego? Mojej reakcji na
wiadomość?
- Jak? Ale jest po operacji. –
podniosłem ją i zakręciłem wokół własnej osi. Po kilku obrotach postawiłem ją
na ziemi, a ona prawie zwymiotowała na podłogę. – Hej… Jest ok?
- Tak… To tylko… Zresztą nieważne…
- przełknęła głośno ślinę i podparła się na moim ramieniu.
- Co jest? Powiedz…
- Panie Styles, zapraszam pana z
Kath do mojego gabinetu. – zawołała nas pani doktor.
- Dobrze… - poszliśmy. Katherine
chodziła o kulach, ja normalnie. Łapałem ją za każdym razem, kiedy upadała.
Zawsze patrzyliśmy sobie w oczy. Ona w moje zielone, ja w jej głębokie jak
ocean, zielone oczy. I kto by pomyślał, że mamy taki sam kolor oczu? Byliśmy
już w środku, kiedy mówiła nam o operacji.
- No więc… Stan jest bardzo
poważny. Nie ma powodów do śmiechu. To samo jest z panną Nathalie Tomlinson.
Czekamy jeszcze na wyniki badań sprzed kilku godzin. – przeglądała w papierach.
- Boję się… - szepnęła mi do ucha,
na co ja objąłem ją ramieniem, a ona wtuliła się we mnie.
- Nie bój się…
- No więc… Czekamy na wyniki. Ale
stan jest naprawdę poważny. Co do drugiej operacji, nie wiemy czy panna Vlues
ją przeżyje. Będzie bardzo trudna do przeprowadzenia. – wyjęła jakąś małą
karteczkę, gdzie zanotowała imię, nazwisko i dane Kath oraz Nath. – Proszę.
Możecie już iść.
- Do widzenia. – nie do widzenia.
Mam nadzieję, że się nie spotkamy.
- Harry… - znowu zaczęła płakać.
Otarłem jej łzy palcem i mocno przytuliłem.
- Będzie dobrze… Zobaczmy co
słychać u Nath i Niall’a. – kiwnęła głową na znak zgody.
`OCZAMI NATHALIE`
Było cicho, około dziesiątej rano.
Niall jeszcze spał. Nie miałam serca go budzić. Słyszałam czyjeś kroki. Nie
odwracałam się w stronę drzwi. Wzięłam do ręki kubek z mlekiem, który zawsze nam
kucharka przynosiła, i wzięłam naprawdę dużego łyka. Był tylko zgrzyt klamki i
w drzwiach ujrzałam Katherine o kulach i Hazzę, który ją trzymał w talii.
Pokazałam im ruchem ręki, że Nialler śpi.
- Ciszej… Niall śpi. Nie chcę,
żeby się obudził. – zakomunikowałam
- Ok… Jak się czujesz? - zapytał Styles.
- Dobrze, coraz lepiej. A wy? –
pytałam z ciekawością w głosie. – Podobno miałaś operację… - zwróciłam się do
przyjaciółki.
- A dobrze… - posmutniała trochę.
– Harry, boli! – skrzywiła się w pół. Na jej twarzy malował się grymas bólu.
- Co jest?! – zerwał się Niall z
krzesła. Stanął na równe nogi. – Kto krzyczał? O co chodzi? Mam iść po lekarza?
- Nie, Niall. Wszyscy żyją, ty
także. – powiedziałam ze spokojem.
- To dobrze. – wypuścił powietrze
z płuc. Opadł na krzesło. – To dobrze, dobrze.
`OCZAMI KATHERINE`
- Harry… Nie czuję się dobrze.
Zaprowadź mnie do pielęgniarki. – powiadomiłam go.
- Co jest? Co cię boli? –
podniosłam głowę do góry, aby na niego spojrzeć. Z moich oczu zaczęły spływać
łzy. Jak to dobrze, że nie miałam makijażu. Moja twarz byłaby cała czarna, od
tuszu. Złapał mnie w pasie i przytrzymał w górze. – Nie płacz…
- To wy jesteście razem?! –
krzyknęła zadowolona Nathalie. Zaczęła klaskać w ręce. – Tak! Wiedziałam, że
jesteście razem! Tak, tak, tak!
- Nath, to nie czas na śmiechy. –
otarł mi łzy kciukiem. Chwilę później wyszliśmy z sali.
`OCZAMI NIALL’A`
Katherine i Harry wyszli. Zostałem
sam z Nath, moją nową dziewczyną. Jak to fajnie brzmi „moją dziewczyną’. Byłem
z siebie dumny. Robiło się coraz gorącej. Zdjąłem bluzę, dziewczyna zalała się
rumieńcem. Popatrzyłem na nią z miną „wtf?”.
- Na czo się lampisz lampiszonie?
– poprawiłem sobie koszulkę. Zaśmiałam się i zaczerwieniłam.
- Na nic… Zakryj się. – widziałem,
że chciała rzucić we mnie poduszką. – Nie rzucaj, bo nie trafisz!
- Ok… Dlaczego?
`OCZAMI NATHALIE`
- Bo… Jak sam widzisz, jesteś…
Właściwie, to bez koszulki! – klepnęłam go w ramię. Założył bluzkę z krótkim
rękawkiem i zapisem „I love, you don’t know this”. Spodobała mi się.
- Zakładam. A poza tym, gorąco tu
jest. Mogę otworzyć okno? – założył i podszedł do parapetu.
- Nie otwieraj. Nie mogę być
chora, będąc chorą. Znaczy, w sumie, to ja mam tylko złamaną nogę, to jest
pewne, i chyba lewą rękę, bo mnie boli. Co i tak nie zmienia faktu, że nie może
tu być ani za ciepło, ani za zimno. Około 20 stopni Celsjusza powinno
wystarczyć. Gdzieś czytałam, że to jest najodpowiedniejsza temperatura. – dużo
wtedy gadałam. Niall na mnie patrzył, jak na wariatkę, która mówi o tym samym.
Szczerze mówiąc, chyba mówiłam tylko o jednym. Temperatura… Kiedyś na chemii
też o tym opowiadałam. Czy to była biologia? Nie wiem, nieważne.
- To mam otwierać czy nie?
- Czyli mnie nie słuchałeś.
Znaczy, słyszałeś, ale nie słuchałeś. I nie, nie otwieraj. A jak odważysz się
uchylić okno, wiedz, że czeka cię zagłada. Bój się… Wiem gdzie mieszkasz… - nie
mówiłam tego na poważnie. Chyba mi uwierzył…
- Mam się ciebie bać? Ciekaw
jestem czego? Znasz karate? – oparł ręce na biodrach i się uśmiechnął.
- Tak, masz się mnie bać. Nawet
nie wiesz do czego jestem zdolna. I uwierz mi, nie chciałbyś wiedzieć.
- Ok, to… To ja może lepiej
przyjdę później? – wyszedł, ale złapałam go za rękę i przyciągnęłam do łóżka,
tak, że prawie się przewrócił o moją torbę. Miałam ochotę wybuchnąć wielkim
śmiechem.
- Ej… Niall! – pokazał mi język.
Zaczęłam się śmiać.
- No co? Znowu mam tu siedzieć? –
widziałam, że chciał wybuchnąć. Nie mogłam tego wrażenia słowami. Za trudne do
wyjaśniania. Wiedziałam, że coś go gryzie.
- Niall… Usiądź obok mnie i powiedz.
Poczujesz się lepiej, jak się wygadasz. – usiadłam i poklepałam miejsce obok
siebie.
- No bo! Po co mam siedzieć?! Nie
znamy się! Pocałowaliśmy się i jesteśmy razem! Po co?! Pierwszy raz cię na oczy
widzę, znaczy na żywo! Nigdy nie słyszałem twojego głosu, oprócz krótkich
nagrań głosowych na telefonie Louis’a. To samo z Katherine i Harry’m!
Zobaczyliśmy się na żywo po raz pierwszy raptem wczoraj! I co? Może powinniśmy
zerwać?! Nie pasujemy do siebie! Tak będzie lepiej, bo mam trasy i koncerty! No
a ty? Ty będziesz siedzieć w domu i płakać co noc, bo mnie nie ma przy tobie! –
tak, jak mówiłam, wybuchnął. Miałam nadzieję, że się poczuł lepiej. Nie
chciałam zrywać z Niall’em. Kochałam go, miałam nadzieję, że on także mnie.
Wierzyłam jak głupia…
- Tak, Niall! Poczułam się lepiej!
I wiesz co?! Miałam nadzieję, że chociaż raz poczuję się kochana, szczęśliwa!
Kochałam cię! Cały czas wierzę w tą głupią, pierdoloną miłość! Miałam nadzieję,
że się we mnie zakochasz! A teraz co? Zakochałeś się, tym samym spełniając moje
największe marzenie! Ale… Ja wytrzymam. Wytrzymam te miesiące, może nawet i
lata, rozłąki. – rozpłakałam się i spuściłam głowę w dół.
- Nie płacz… - przytulił mnie i
szeptał mi coś do ucha. Wstałam i wtuliłam się w chłopaka. - Nie lubię potrzeć
jak dziewczyny płaczą… - jemu też poleciało kilka łez po twarzy.
- Sam mnie doprowadziłeś do
takiego stanu… - pociągnęłam głośno nosem. Wzięłam chusteczkę i wydmuchałam
nos. Chciałam, aby ten dzień był inny. Dlaczego? Bo właśnie poznałam całe One
Direction i Niall Horan jest moim oficjalnym chłopakiem. Jej! Ale po co była
nam ta kłótnia? Musiał z siebie to wydusić, ja z resztą też.
- Przepraszam… - usłyszałam cichy
szept z jego ust. – Po prostu musiałem się komuś zwierzyć… A wiesz… Czuję, że
to właśnie tobie mogę wszystko powiedzieć. Po prostu cię kocham i tyle. – tak,
te dwa słowa, które zastąpią resztę… Te dwa słowa, przy których zawsze musisz
się uśmiechnąć. Te dwa wyjątkowe słowa, które dla ciebie są po prostu…
Wyjątkowe… Tak, te dwa słowa to „Kocham cię”, które usłyszałam od mojego,
kochanego Niall’a. Tak bardzo go kocham…
- Niall, ja ciebie też kocham… -
popatrzyliśmy sobie w oczy. Prawie się pocałowaliśmy, gdyby nie…
--------------------------------------------------------------------------
Ale przerwałam xd :D
NEXT - KIEDY NAPISZĘ!
#Nath i #Katy... Macie mi to skomentować, zrozumiano?? //Kath
HAPPY BIRTHDAY ZAYN!!
Dzisiaj Zayn ma urodzinyyy!! Ale się jaram ♥♥ Wszystkiego Najlepszego z Polski ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ //Kath
niedziela, 5 stycznia 2014
Infoo ;D
Dzisiaj wieczorem dodam trzecią część :> :>
Ale potrzebuję jeszcze jednego komentarza pod dwójką :> //Kath
Ale potrzebuję jeszcze jednego komentarza pod dwójką :> //Kath
piątek, 3 stycznia 2014
Pytanie ;>
Mam do Was pytanie.
Czy serio jest tak trudno napisać byle dwa komentarze?!
Nath, Katy...
U mnie jest jedna zasada:
Dodaję kolejną część, jeśli pod ostatnią częścią są co najmniej dwa komy i, jeśli skończę go pisać.
Błagam, ogarnijcie się.
Nie wiem czy ktoś go w ogóle czyta, czy nie.
To, że Nath go czyta, to wiem. Ale błagam o komentarz! //Kath
Czy serio jest tak trudno napisać byle dwa komentarze?!
Nath, Katy...
U mnie jest jedna zasada:
Dodaję kolejną część, jeśli pod ostatnią częścią są co najmniej dwa komy i, jeśli skończę go pisać.
Błagam, ogarnijcie się.
Nie wiem czy ktoś go w ogóle czyta, czy nie.
To, że Nath go czyta, to wiem. Ale błagam o komentarz! //Kath
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)