piątek, 31 stycznia 2014

Wszystkiego Najlepszegoo!

Dzisiaj jest specjalny dzień ♥♥ ;33
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-

Harry nie jest już nastolatkiem...
Ma 20 lat ;3

#HappyBirthdayHarryFromPoland

//Kath

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 4 :)

No i oto macie 4 :> :>

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------



`OCZAMI NATHALIE`

Do mojej sali weszli kolejno Perrie i Zayn. Mam pytanie. Skąd oni się tu wzięli? Właściwie sama dziewczyna? No właśnie… Miałam ochotę piszczeć, bo Perrie tu jest. Moja druga idolka, po One Direction oczywiście.

- Hej. – powiedziała dziewczyna wesoło. – Jak się czujesz?

- Hej. Ja, dobrze. Coraz lepiej. Lekarz powiedział, że mnie wypuści za kilka dni. – odpowiedziałam z zadowoleniem.

- To fajnie. Nie nudzisz się tak tu sama?

- Nie. Za ścianą jest moja najlepsza przyjaciółka, Katherine. No i jeszcze są chłopcy. Harry cały czas jest z Kath, Niall ze mną, a Liam, Louis i Zayn nie wiem co robili. Siedzą na korytarzu i gadają. A poza tym, jestem Nathalie.

- Miło mi cię poznać, Nathalie. Jak wiesz, jestem Perrie.

- Wiem, znam cię. Little Mix i ty jesteście moimi idolkami. Jako girlsband. One Direction jako boysband. A tak poza tym, dlaczego tu jesteś?

- Zayn mi o tobie i twojej przyjaciółce opowiadał i tak się tu znalazłam. Na pewno nie chcesz pamiętać nic z wczoraj…

- Tak… Chciałabym zapomnieć o wczorajszym dniu. Wolałabym mieć lukę we wspomnieniach.

- Masz rację… Też miałabym ochotę zapomnieć o tym. Opowiedz coś o sobie.

- No więc, co by tu mówić… Mam na imię Nathalie, Nath w skrócie, mieszkam w Londynie, mam 18 lat. Moim bratem jest Louis Tomlinson, który ma mnie jak oczko w głowie. Rodzice zabiliby go, gdyby mi coś się złego stało. Chociaż… - pokazałam na nogę. – Prawie go zabili… W sensie rodzice!

- Rozumiem cię doskonale! Kiedyś moja siostra, Katy, prawie miała wypadek samochodowy. Co dziwne, oan nie kierowała samochodem, tylko Zayn. – popatrzyła na chłopaka. – A ponieważ ja nie mogłam, Zayn pojechał po Katy na lotnisko. Kilkanaście minut po jego wyjeździe zadzwoniła do mnie siostra i z pytaniem: „Czy ten twój chłopak ma w ogóle prawo jazdy?”.

- Hej! To nieprawda! I sama dobrze o tym wiesz. Foch Forever. – odwrócił się plecami do wszystkich.

- Misiu… Wiesz, że żartuję… - przytuliła się do niego. – A może jednak nie żartuję… - zastanowiła się poważnie. Taa… Perrie i powaga. Już to widzę.

- Perrie! Zdecyduj się! Albo żartujesz, albo nie. Nie da się robić tych dwóch czynności na raz.

- O! Odezwał się Pan Fochalski! – wtrąciłam do rozmowy

- Nie… Ja tylko tłumaczyłem Perrie. – Ale w końcu coś mówił. Też się liczy…

`OCZAMI KATHERINE`

Czyli właśnie się dowiedziałam, że za trzy dni będę miała drugą operację. Tak bardzo bym chciała, aby było już po niej. Bardzo się bałam. Chciałam, żeby Harry był wtedy ze mną. Wszystkie całe te trzy dni i trzy noce przepłakałam. Hazza był wtedy ze mną, chodził ze mną zawsze i wszędzie. Czasem był nadopiekuńczy, ale to możemy pominąć. Dla niego nie liczyło się nic innego oprócz mojej osoby.

- Harry, a co jeśli ja tego nie przeżyję… Co będzie z tobą… Z karierą… - rozpłakałam się gorzej, tym samym bardziej wtulając się w chłopaka.

- Cii… Nawet tak nie mów… Uda się, zobaczysz. Lekarze zrobią wszystko, aby twoje zdrowie było w normie… - mocniej zacisnęłam uścisk.

- Ale… Nie… - po jego policzku spłynęła łza. Widziałam to na własne oczy. Chociaż niewyraźnie, ale widziałam. Najchętniej rzuciłabym to w cholerę, poddałabym się… Ale nie, Harry we mnie wierzy. Ja mu ufam, wie co dla mnie jest dobre, a co złe. Mimo tego, że jesteśmy razem od kilku dni, rozumiemy się jak kilkuletnia para małżeńska. Trochę dziwne… Była noc. Około nie wiem której. Obudził mnie Harry. Spałam bardzo, ale to bardzo lekko. Delikatnie zasnęłam. Najwyraźniej byłam wykończona ciągłym płakaniem. Otworzyłam oczy. A przed nimi On, mój chłopak, płaczący i tulący moją rękę. Szeptał coś po nosem.

- Katherine, jeśli operacja się nie powiedzie, będziemy tam na górze razem… Obiecuję ci to tu i teraz. Ale jeśli się jednak uda, zobaczysz, będziemy najszczęśliwszą parą pod Słońcem. – rozpłakał się do reszty. Podniosłam głowę do góry i go przytuliłam. Sama w to nie wierzyłam, sławny Harry Styles z One Direction, się rozpłakał.

- Harry… Boję się… - powiedziałam, po tym, jak do sali weszła pani doktor i oznajmiła, że za kilka minut będzie przeprowadzona moja straszna operacja. Bałam się jak nigdy.

- Nie masz się czego bać… Będę czekał pod salą operacyjną… Aż do końca… - musnął swoimi ustami moje wargi.

- Panna Katherine Willow Vlues? – zapytał lekarz. Kilkanaście sekund później zebrali mnie na najczarniejsze godziny mojego życia. I tutaj urwał mi się film…

`OCZAMI HARRY’EGO`

Wparowałem do sali Nath. Po jej minie, mogłem zrozumieć, że nie zna odpowiedzi na moje pytania. Jedno było dość zaskakujące dla niej, jak i dla Niall’a.

- Gdzie jest Kath? Powinna wyjść z sali operacyjnej dobrą godzinę temu. – nerwowo patrzyłem na zegarek.

- Nie wiem. Zapytaj lekarzy. – wybiegłem na korytarz i wypytywałem ludzi o moją Kath. Chłopcy zebrali się pod salą pooperacyjną, gdzie leżała, podłączona do wszelkiej możliwej aparatury. Był z nią lekarz i pielęgniarka, która notowała wszystko, cokolwiek on powiedział. Pozwolił mi wejść do dziewczyny. Oczywiście wszedłem tam razem z chłopcami. Sam bym nie dał rady... Chwyciłem jej rękę i mówiłem do niej.

- Kath, jeśli odejdziesz z tego świata, to mogę ci tu i teraz obiecać, że znowu się spotkamy po drugiej stronie Świata. Nie poradzę sobie bez ciebie.

- Harry… - otworzyła oczy i dalej kontynuowała – Harry… Nie pozwól mi umrzeć…

- Ale nie umrzesz… Będziesz zdrowa… - skończyłem mówić, kiedy maszyna do wyczuwania pulsu nagle zrobiła „pi-ip”. Lekarze zaczęli ją reanimować, a nas wyprosili z sali.

`PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ, Oczami Harry’ego`

Siedziałem obok Louis’a i Zayn’a. Bałem się o nią jak nie wiem. Nie chciałem, aby mój mały aniołek odszedł na zawsze. Po chwili wszyscy wyszli z stamtąd.

- Panie Styles, niestety mamy złe wieści... Pańska dziewczyna… Nie żyje. Nie udało nam się jej uratować. – kiedy skończył wypowiadać ostatnie słowo, doznałem szoku. Ponownie wszedłem do niej, wziąłem jej dłoń w moje ręce i delikatnie pocałowałem w, zimny już, policzek.

- Katherine… - to było jedyne słowo, które udało mi się powiedzieć. Za mną stał Liam, więc to w niego się wtuliłem.

`OCZAMI NATHALIE`

Rozmawiałam z Niall’em na temat śpiewu, gry na instrumentach, gdy do nas przyszedł zapłakany Louis, a za min kolejno Harry, Liam, Zayn. Też płakali. Harry nadal płakał. Zdziwiło mnie to, że z Hazzą nie przyszła Kath.

- Gdzie jest Kath? – zapytał zdezorientowany Horanek.

- Nathalie… - zaczął mój brat – Chodźcie z nami… Musimy wam coś pokazać… - jako dobra siostra, wstałam z pomocą mojego chłopaka i poszliśmy w nieznanym mi kierunku. Podtrzymałam się na Zayn’ie. To co zobaczyłam… Zamarłam w miejscu… Do moich oczu napływały setki tysięcy łez, które wypłynęły na zewnątrz.

- Nasza kochana Kath… Nie żyje… - dokończył wypowiedź Liam. Podeszłam lekko do szyby i dotknęłam jej. Od razu wybuchłam płaczem.

- Ale jak to… Nie żyje?! Przecież wszystko miało być dobrze! – obwiniałam każdego o jej śmierć. Nie wierzyłam… Moja najlepsza przyjaciółka właśnie umarła… To miały być najlepsze wakacje w życiu.

- Nath… Chodź… - odrzuciłam rękę Niall’a i zsunęłam się po ścianie. Nie zważałam wagi na to, że miałam złamaną nogę.

 

 

`KILKA GODZIN PÓŹNIEJ, OCZAMI HARRY’EGO`

Nathalie już wyszła ze szpitala. Ja nadal nie pozbierałem się ze śmiercią mojej Kath. Dzisiaj wieczorem jest jej pogrzeb. Cały tydzień przepłakałem. Brakowało mi tego słodkiego zapachu jej perfum, smaku jej ust, tego niewinnego, zżerającego serce wzroku. Od tamtej wszystko przestało się dla mnie liczyć. Nigdzie nie chodziłem. Pod wymówką choroby, omijałem wywiady, koncerty nawet bardzo ważną Galę VMA Adwards 2014. Chodziłem po domu i mówiłem sam do siebie.

- Ale jak? Pewnie lekarze zrobili jakiś błąd…

- Hej. Wróciliśmy! – rzuciłem się szyję Louis’a i chciałem się wypłakać, raz a porządnie.

- To tak bardzo boli… - wymamrotałem i nie puściłem go. – To boli…

- Harry, ja wiem, że to boli. I nie przestanie boleć.

- Louis… Jak to jest, że nie mogę przestać tęsknić za Kath?

- Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

- Dlaczego?

- Bo nie znam odpowiedzi.

- O, Niall. Jak z Nath? Jak wam się układa?

- Coraz lepiej. Naaaaath, idę do ciebie. – akurat stała obok nas. – Nie odchodź mi nigdzie!

- Niall! Łap mnie!

- Idę. Nie ruszaj się! – złapał ją w pasie i podniósł do góry. Nie miałem ochoty na to patrzeć, więc poszedłem do kuchni. Chwilę później wszyscy sobie poszli do swoich pokoi. Zostałem sam. Analizowałem każde wydarzenie po kolei, nerwowo maszerując przy tym.

- Ale jak to możliwe? Lekarz, błąd. Nie wiem. To nie jest na moją głowę o tej porze. – nagle zadzwonił do mnie telefon. „Nieznany”.

- Dobry wieczór. Tutaj Max Gilbert, lekarz. W czasie czekania na wyniki badać, popełniliśmy błąd. Bardzo poważny błąd. Proszę o natychmiastowe pojawienie się w moim gabinecie, piętro 1, numer pokoju to 33.

- Dziękuję. Do widzenia. Już jadę.

- Do widzenia. – wyłączyłem telefon i krzyknąłem do Louis’a i Zayn’a. – Louis! Zayn! Chłopaki, jadę do szpitala! Jedzie ktoś ze mną?!

- Ja! – odpowiedział mi Lou

- Ja też! Nie zostawimy cię samego! – krzyknął Zayn

- Ej! A ze mną to co? I z Nath? – odezwał się Niall. – Nie zostajemy sami w domu.

- Spoko, tylko szybko się ogarnijcie.

- Przecież jesteśmy ogarnięci. – popatrzył na siebie Tommo z miną w stylu „wtf”. – Mogę wiedzieć o co ci chodzi?

- Nieważne. Idziemy. – ruszyliśmy w stronę szpitala. Za kierownicę ferriari, Louis wpuścił Niall’a. Był w tamtym momencie najspokojniejszy z nas wszystkich.

`OCZAMI NATHALIE`

- Niall, uważaj! – krzyknęłam i Horanek od razu ostro skręcił w lewo, tym samym omijając dużą ciężarówkę.

- Uff… - odetchnął z ulgą po kilku minutach. – Było blisko… Dziękuję kotku.

- Nie ma za co… Po prostu ja nie chciałam znowu mieć wypadku, no i oczywiście nie chciałabym, żeby One Direction wylądowali w szpitalu.

- Spoko… A teraz, Niall, jedź. Nie zdążymy, jak będziesz tak wolno jechał. – ponaglał go Liam. – Szybko! Nie aż tak dosłownie. Znaczy, wiesz o czym mówię.

Jechaliśmy dalej. Nie wiem o co chodziło z tym wyjazdem, ale Niall mnie wziął. W końcu sama nie mogłabym zostać w domu. Nie poradziłabym sobie sama. Louis, bo to on siedział z przodu, puścił „One Direction Summer Club Mix 2013 by Swarebass”. Zauważyłam, że Harry miał minę jakby chciał o czymś zapomnieć.

- Harry, co się dzieje? – zapytałam przytulając go do siebie. – Powiedz, poczujesz się lepiej.

- No bo ja… Ja… Nie mogę się pogodzić z tym, że Katherine nie żyje… - zaczął płakać. Sławny na całym świecie Harry Styles z One Direction zaczął płakać. Nie mogłam w to uwierzyć. Kiedyś myślałam, że Harry ma każdą dziewczynę na świecie, ale to na Kath mu najbardziej zależało…

- Nie martw się… Tam na górze będzie jej lepiej. Zaufaj mi.

- Ale… Jak? – jąkał się przez łzy

- Spokojnie… - popatrzyłam na niego z uwagą.

- Harry. Otrząśnij się. Ale czemu akurat Katherine?

- Bo… Bo ona jest cudowna, raczej była śliczną i mądrą dziewczyną… A moje poprzednie związki to tylko zauroczenia… A teraz była miłość. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Nigdy nie miałem takiego przypadku.

- Rozumiem cię…

- Jesteśmy na miejscu! – powiedział głośno mój chłopak, a Harry wyskoczył jak poparzony z samochodu. Nawet nie wiedziałam kiedy sama wysiadłam.

`PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ, Oczami Harry’ego`

Mimo, że byliśmy tu zaledwie wczoraj, zgubiliśmy się. Chciałem w końcu się zatrzymać w miejscu i odetchnąć z ulgą. Już była noc, więc było ciemno na dworze. Zimno też, mimo lata. Po kilku minutach doszliśmy gabinetu doktora. Nacisnąłem klamkę i wszedłem. Podczas pobytu dowiedziałem się kilku zaskakujących rzeczy o Katherine, tak, mojej Kath.

- No więc. Chodzi o pannę Katherine Vlues. Pańską dziewczynę. – powiedział. – Chodzi o to, że Kath…

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
#Katy i #Nath, skomentować xd //Kath

sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 3 :)

Hejoooo :D :D

Dodaję kolejny rozdział :)

---------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------


`OCZAMI KATHERINE`

- Jak to nie chcesz mnie zostawiać w tym stanie, w jakim jestem? – zapytałam ze zdziwieniem. Podobam mu się czy co? Harry jest prawdopodobnie moim chłopakiem.

- Jesteś chora, do tego jeszcze po wypadku… Każdy się martwi o ciebie i Nath.

- Ok… Doceniam to, co robisz, właściwie robicie. – Nath i Niall przyszli. Już chyba wiem, co robili. Będę zgadywać. Nath usiadła obok mnie. Lekko mnie szturchnęła i się uśmiechnęła.

- Nie będę pytał co robiliście. – zażartował. Ja też nie chciałam wiedzieć. Z jednej strony chciałam, a z drugiej lepiej nie.

- Spoko… Nikt cię nie zmusza do odpowiedzi. – odpowiedział Nialler. – Chodź Nath, musisz się położyć.

- Złap mnie… - stanęła na nogach. Nie za długo stała, kilka sekund i była utrata równowagi.

- Trzymam. Ciężka to ty nie jesteś. – wziął ją na ręce. Uśmiechnęła się szeroko. – Nie trzep się!

- Ok… - pokazała język do nas wszystkich.

`OCZAMI NATHALIE`

Poczułam się inaczej, kiedy Niall mnie wziął na ręce i zaniósł na łóżko. Tyle bym oddała aby być Panią Horan. Ale to tylko marzenie. Chociaż Louis, mój brat, jest kumplem Niall’a, chciałabym mieć go tylko dla siebie. Kocham go od początku One Direction. Dlaczego? Bo ma słodkie, lazurowe oczy, uroczy uśmiech… Zawsze wiedział co ma powiedzieć, co ma zrobić w trudnych sytuacjach. Wiedział także kiedy ma zachować powagę, a kiedy może rozśmieszać ludzi. Za to go kochałam…

- O czym chcesz pogadać? – rzuciłam pytanie.

- O nas, o pocałunku… I co najważniejsze, o tobie i twoim zdrowiu. – przykrył mnie dokładniej. Było mi cieplej i milej.

- Ok…  Czekaj! Znaczy, my? Jesteśmy razem? – nie chciałam się na to godzić, bo myślałam, że kolejny chłopak mnie zdradzi i rzuci dla pierwszej lepszej laski.

- Jeśli ty oczywiście chcesz… Być moją… Dziewczyną.

- Niall, ja nie wiem co mam powiedzieć… - zrobił smutną minę i oczy.

- Tak myślałem… Każda dziewczyna, którą kocham, nie chce ze mną być, bo myślą, że jestem rozkapryszoną gwiazdeczką… Nie zmieniam dziewczyn jak skarpetki… - zaczął się nerwowo bawić palcami.

- Niall… Nie powiedziałam, że nie chcę… Nie powiedziałam także, że chcę… Muszę się zastanowić. Daj mi trochę czasu…

- Nie no, ok. Dam ci trochę czasu. Ale wiedz, że kocham już taką jedną osobę imieniem Na… - przerwałam mu pocałunkiem. To była moja odpowiedź na jego pytanie, czy zostanę jego dziewczyną. Zgodziłam się.

- To była moja odpowiedź na twoje pytanie…

- Czyli się zgadzasz? Wow, Nathalie… Mam dziewczynę – zaczął się cieszyć i tańczyć po całej sali. Sala nie była duża, jakieś kilka metrów kwadratowych.

- Tak, Niall. Zgadzam się. Ale proszę, nie tańcz już. – zaśmiałam się lekko. Byłam ciekawa co robi Kath i Harry. Może to samo co my? Nie, zaraz, Hazzy tam nie było. Poszedł gdzieś zostawiając ją samą. Ale za to, Zayn tam siedział i pocieszał moją przyjaciółkę. A tak wracając do rzeczywistości… Mam chłopaka, mam chłopaka! Jeeej! Ale się cieszę.

- Dlaczego? Nie podoba ci się mój taniec? – fochnął się na mnie i odwrócił tyłem.

- Nie… Ale mi chodzi o to… Znaczy… Nie rozśmieszaj mnie tak bardzo, bo brzuch mnie boli.

- Nic ci nie jest? Lepiej? – dał mi szklankę wody, która nie wiem jakim trafem, ale znalazła się na szafce.

- Lepiej… - odetchnęłam i zamknęłam oczy. Godzina mnie ciekawiła. Jeszcze jeden fakt. Co z Katherine… Wiem, że miałam gips na lewej nodze. W końcu była złamana. Nie obchodziło mnie nic innego poza Niall’em, mną i Kath.

`OCZAMI KATHERINE`

Spałam… Była godzina około chyba drugiej w nocy. Zaczęłam się strasznie pocić i wiercić na łóżku. Możliwe, że miałam zły sen. Harry na szczęście był obok mnie. Próbował mnie obudzić.

- Harry… Harry… - wołałam go przez sen.

- Kath… To tylko sen…Nic więcej…

- Harry! Nie puszczaj mnie! – wrzeszczałam na cały głos.

- Kath, kotku… Obudź się! – kiedy się położyłam w jednej pozie, pocałował mnie w czoło. Wtedy przestałam krzyczeć i się kręcić. Otworzyłam oczy. Miałam bardzo ciężki oddech, a po mojej twarzy spływało morze łez. Można powiedzieć, że rzuciłam się Harry’emu na szyję z płaczem. On w zamian gładził mnie po włosach i mówił miłe słowa.

- Harry… Przepraszam, jeśli cię obudziłam… - popatrzyliśmy sobie w oczy.

- Nie musisz przepraszać… Najważniejsze, że jest już po wszystkim. – ponownie wtuliłam się w Harry’ego. Nadal nie wiedziałam, czy jesteśmy razem, czy nie. Tak bardzo chciałabym być Panią Styles, w przyszłości. Ale to raczej niemożliwe. Po chwili do mojej sali wparowali Zayn, Louis i jakaś pielęgniarka.

- Wszystko w porządku?! – zapytał Zayn, który był zmęczony bieganiem z Lou po korytarzu.

- Tak… Nie denerwujcie jej… - odparł Hazza w mojej obronie.

- Coś się stało? – tym razem to był kobiecy głos, więc to pewnie była pielęgniarka.

- Nie, nic. Tylko Kath miała jakiś koszmar. – kontynuował rozmowę.

- Aha… Dobrze. Panie Styles, mogę na chwilkę? – pokiwał głową i wyszedł. Nie wiem gdzie szedł. Ze mną zostali Malik i Tommo.

`OCZAMI HARRY’EGO`

O co chodziło? Bałem się. Weszliśmy do gabinetu. Prawdopodobnie był to jej gabinet, ponieważ zaczęła szperać w szufladach. Szukała czegoś. Usiadła na fotelu i odezwała się. Też usiadłem na krzesełku, obok biurka.

- Jest kilka spraw związanych z Katherine Vlues. Jedno pytanie. Kim jest pan dla Katherine? – zadała mi dość trudne pytanie. Miałem powiedzieć, że jestem jej chłopakiem? Bo brat to nie pasuje. Inne nazwisko… Wiek prawie ten sam… Nie, to mogłoby nie wyjść.

- Jestem jej chłopakiem od kilku miesięcy. – odpowiedziałem stanowczo. Byłem za bardzo pewny siebie. Mogła wymyślić jeszcze inne pytania skierowane do mnie.

- Aha… - wpisała do dokumentów. Po chwili kontynuowała – Pańska dziewczyna jest chora na raka. Nie wykryło się to wcześniej. Ale teraz, kiedy lekarze dokonali bardziej dokładnych badań, potwierdziło się. Czy kiedyś może mdlała?

- Nie… - kłamałem. Poznaliśmy się właściwie kilkanaście godzin temu.

- A może mocny ból głowy, przy tym mdłości i senność? A jednocześnie strach przed zaśnięciem?

- Raczej nie. Kilka razy głowa ją bolała. Jedna tabletka i po sprawie. Przechodziło od razu.

- No dobrze… - dokończyła pisanie i podała mi arkusz papieru do wypełnienia. – Proszę tu podpisać. – przysunąłem sobie kartkę i podpisałem. Nie czytałem. – Może pan wziąć to ze sobą.

- Dziękuję, to wszystko? – kiwnęła głową, ja wyszedłem. Szukałem jej sali. Zanim jednaj wszedłem do środka, usiadłem przez salą. Czytałem ten świstek. Jeśli dobrze zrozumiałem, pierwsza operacja ma się odbyć za trzy dni. Druga jest do ustalenia, o ile przeżyje tą pierwszą. Nie, nie umrze. Będzie dobrze… Potrząsnąłem głową i otworzyłem drzwi.

- O, szanowny Pan Styles raczył się pojawić w końcu… - mówił ironicznie Lou.

- Byłem u pielęgniarki. Dała mi to. – pokazałem kartkę.

- Ale… Patrz… - wstał Zayn i pokazał mi placek Katherine. Po jego t6warzy spłynęło kilka łez.

- Jak... Kiedy… Dlaczego… - niespokojnym krokiem podszedłem do niej. Zemdlała. Miałem ochotę się rozpłakać. Ale udało mi się powstrzymać płacz. – Kath… Obudź się…

- Idę po lekarza… - Louis tylko odezwał się i wyszedł.

- Słońce… Nie odchodź… - teraz płakałem. Zayn to samo.

- Jestem. Co się stało? – powiedział do nas lekarz.

- Tak. Ona zemdlała i nie wiemy dlaczego. Znaczy, ja nie wiem. Oni powinni wiedzieć, bo tutaj byli. – wyjaśniłem cała sytuację. Nie chciałem znowu przez to przechodzić. Smutek… Użalanie się nad sobą… Miałem nadzieję, że to już będzie za mną, że się nie powtórzy… Jednak się myliłem. Lekarz zawołał swoich kolegów i przewieźli ją do sali operacyjnej.

- Nie możecie panowie tam wejść. Prosimy zaczekać tutaj. – odparł jeden z nich.

- No i co, czekamy… - byłem ciekawy co robili Niall i Nath. Zajrzałem  do nich powoli. Dziewczyna spała na łóżku, a Nialler na dwóch krzesłach. Trzymał ją za rękę. Co oni robili, pomyślałem. To pytanie nie dawało mi spokoju. Nie chciałem im przeszkadzać i cichuteńko wyszedłem. Ponownie usiadłem obok Malika i zaczęliśmy gadać. To czymś, to o niczym. Nie wiem nawet, kiedy zasnąłem. Dopiero rano obudziła mnie Kath. Tak, Kath… Po operacji, która chyba trwała całą noc. Byo chyba wszystko w porządku.

- Kath? Kath! – ucieszyłem się. – Tak się cieszę, że nic ci nie jest! – z moich oczu zaczęły spływać łzy szczęścia.

- Harry… Nie jest pewne… Nic nie jest pewne… - szeptała. Jakby się czegoś bała… Czego? Mojej reakcji na wiadomość?

- Jak? Ale jest po operacji. – podniosłem ją i zakręciłem wokół własnej osi. Po kilku obrotach postawiłem ją na ziemi, a ona prawie zwymiotowała na podłogę. – Hej… Jest ok?

- Tak… To tylko… Zresztą nieważne… - przełknęła głośno ślinę i podparła się na moim ramieniu.

- Co jest? Powiedz…

- Panie Styles, zapraszam pana z Kath do mojego gabinetu. – zawołała nas pani doktor.

- Dobrze… - poszliśmy. Katherine chodziła o kulach, ja normalnie. Łapałem ją za każdym razem, kiedy upadała. Zawsze patrzyliśmy sobie w oczy. Ona w moje zielone, ja w jej głębokie jak ocean, zielone oczy. I kto by pomyślał, że mamy taki sam kolor oczu? Byliśmy już w środku, kiedy mówiła nam o operacji.

- No więc… Stan jest bardzo poważny. Nie ma powodów do śmiechu. To samo jest z panną Nathalie Tomlinson. Czekamy jeszcze na wyniki badań sprzed kilku godzin. – przeglądała w papierach.

- Boję się… - szepnęła mi do ucha, na co ja objąłem ją ramieniem, a ona wtuliła się we mnie.

- Nie bój się…

- No więc… Czekamy na wyniki. Ale stan jest naprawdę poważny. Co do drugiej operacji, nie wiemy czy panna Vlues ją przeżyje. Będzie bardzo trudna do przeprowadzenia. – wyjęła jakąś małą karteczkę, gdzie zanotowała imię, nazwisko i dane Kath oraz Nath. – Proszę. Możecie już iść.

- Do widzenia. – nie do widzenia. Mam nadzieję, że się nie spotkamy.

- Harry… - znowu zaczęła płakać. Otarłem jej łzy palcem i mocno przytuliłem.

- Będzie dobrze… Zobaczmy co słychać u Nath i Niall’a. – kiwnęła głową na znak zgody.

`OCZAMI NATHALIE`

Było cicho, około dziesiątej rano. Niall jeszcze spał. Nie miałam serca go budzić. Słyszałam czyjeś kroki. Nie odwracałam się w stronę drzwi. Wzięłam do ręki kubek z mlekiem, który zawsze nam kucharka przynosiła, i wzięłam naprawdę dużego łyka. Był tylko zgrzyt klamki i w drzwiach ujrzałam Katherine o kulach i Hazzę, który ją trzymał w talii. Pokazałam im ruchem ręki, że Nialler śpi.

- Ciszej… Niall śpi. Nie chcę, żeby się obudził. – zakomunikowałam

- Ok… Jak się czujesz? -  zapytał Styles.

- Dobrze, coraz lepiej. A wy? – pytałam z ciekawością w głosie. – Podobno miałaś operację… - zwróciłam się do przyjaciółki.

- A dobrze… - posmutniała trochę. – Harry, boli! – skrzywiła się w pół. Na jej twarzy malował się grymas bólu.

- Co jest?! – zerwał się Niall z krzesła. Stanął na równe nogi. – Kto krzyczał? O co chodzi? Mam iść po lekarza?

- Nie, Niall. Wszyscy żyją, ty także. – powiedziałam ze spokojem.

- To dobrze. – wypuścił powietrze z płuc. Opadł na krzesło. – To dobrze, dobrze.

`OCZAMI KATHERINE`

- Harry… Nie czuję się dobrze. Zaprowadź mnie do pielęgniarki. – powiadomiłam go.

- Co jest? Co cię boli? – podniosłam głowę do góry, aby na niego spojrzeć. Z moich oczu zaczęły spływać łzy. Jak to dobrze, że nie miałam makijażu. Moja twarz byłaby cała czarna, od tuszu. Złapał mnie w pasie i przytrzymał w górze. – Nie płacz…

- To wy jesteście razem?! – krzyknęła zadowolona Nathalie. Zaczęła klaskać w ręce. – Tak! Wiedziałam, że jesteście razem! Tak, tak, tak!

- Nath, to nie czas na śmiechy. – otarł mi łzy kciukiem. Chwilę później wyszliśmy z sali.

`OCZAMI NIALL’A`

Katherine i Harry wyszli. Zostałem sam z Nath, moją nową dziewczyną. Jak to fajnie brzmi „moją dziewczyną’. Byłem z siebie dumny. Robiło się coraz gorącej. Zdjąłem bluzę, dziewczyna zalała się rumieńcem. Popatrzyłem na nią z miną „wtf?”.

- Na czo się lampisz lampiszonie? – poprawiłem sobie koszulkę. Zaśmiałam się i zaczerwieniłam.

- Na nic… Zakryj się. – widziałem, że chciała rzucić we mnie poduszką. – Nie rzucaj, bo nie trafisz!

- Ok… Dlaczego?

`OCZAMI NATHALIE`

- Bo… Jak sam widzisz, jesteś… Właściwie, to bez koszulki! – klepnęłam go w ramię. Założył bluzkę z krótkim rękawkiem i zapisem „I love, you don’t know this”. Spodobała mi się.

- Zakładam. A poza tym, gorąco tu jest. Mogę otworzyć okno? – założył i podszedł do parapetu.

- Nie otwieraj. Nie mogę być chora, będąc chorą. Znaczy, w sumie, to ja mam tylko złamaną nogę, to jest pewne, i chyba lewą rękę, bo mnie boli. Co i tak nie zmienia faktu, że nie może tu być ani za ciepło, ani za zimno. Około 20 stopni Celsjusza powinno wystarczyć. Gdzieś czytałam, że to jest najodpowiedniejsza temperatura. – dużo wtedy gadałam. Niall na mnie patrzył, jak na wariatkę, która mówi o tym samym. Szczerze mówiąc, chyba mówiłam tylko o jednym. Temperatura… Kiedyś na chemii też o tym opowiadałam. Czy to była biologia? Nie wiem, nieważne.

- To mam otwierać czy nie?

- Czyli mnie nie słuchałeś. Znaczy, słyszałeś, ale nie słuchałeś. I nie, nie otwieraj. A jak odważysz się uchylić okno, wiedz, że czeka cię zagłada. Bój się… Wiem gdzie mieszkasz… - nie mówiłam tego na poważnie. Chyba mi uwierzył…

- Mam się ciebie bać? Ciekaw jestem czego? Znasz karate? – oparł ręce na biodrach i się uśmiechnął.

- Tak, masz się mnie bać. Nawet nie wiesz do czego jestem zdolna. I uwierz mi, nie chciałbyś wiedzieć.

- Ok, to… To ja może lepiej przyjdę później? – wyszedł, ale złapałam go za rękę i przyciągnęłam do łóżka, tak, że prawie się przewrócił o moją torbę. Miałam ochotę wybuchnąć wielkim śmiechem.

- Ej… Niall! – pokazał mi język. Zaczęłam się śmiać.

- No co? Znowu mam tu siedzieć? – widziałam, że chciał wybuchnąć. Nie mogłam tego wrażenia słowami. Za trudne do wyjaśniania. Wiedziałam, że coś go gryzie.

- Niall… Usiądź obok mnie i powiedz. Poczujesz się lepiej, jak się wygadasz. – usiadłam i poklepałam miejsce obok siebie.

- No bo! Po co mam siedzieć?! Nie znamy się! Pocałowaliśmy się i jesteśmy razem! Po co?! Pierwszy raz cię na oczy widzę, znaczy na żywo! Nigdy nie słyszałem twojego głosu, oprócz krótkich nagrań głosowych na telefonie Louis’a. To samo z Katherine i Harry’m! Zobaczyliśmy się na żywo po raz pierwszy raptem wczoraj! I co? Może powinniśmy zerwać?! Nie pasujemy do siebie! Tak będzie lepiej, bo mam trasy i koncerty! No a ty? Ty będziesz siedzieć w domu i płakać co noc, bo mnie nie ma przy tobie! – tak, jak mówiłam, wybuchnął. Miałam nadzieję, że się poczuł lepiej. Nie chciałam zrywać z Niall’em. Kochałam go, miałam nadzieję, że on także mnie. Wierzyłam jak głupia…

- Tak, Niall! Poczułam się lepiej! I wiesz co?! Miałam nadzieję, że chociaż raz poczuję się kochana, szczęśliwa! Kochałam cię! Cały czas wierzę w tą głupią, pierdoloną miłość! Miałam nadzieję, że się we mnie zakochasz! A teraz co? Zakochałeś się, tym samym spełniając moje największe marzenie! Ale… Ja wytrzymam. Wytrzymam te miesiące, może nawet i lata, rozłąki. – rozpłakałam się i spuściłam głowę w dół.

- Nie płacz… - przytulił mnie i szeptał mi coś do ucha. Wstałam i wtuliłam się w chłopaka. - Nie lubię potrzeć jak dziewczyny płaczą… - jemu też poleciało kilka łez po twarzy.

- Sam mnie doprowadziłeś do takiego stanu… - pociągnęłam głośno nosem. Wzięłam chusteczkę i wydmuchałam nos. Chciałam, aby ten dzień był inny. Dlaczego? Bo właśnie poznałam całe One Direction i Niall Horan jest moim oficjalnym chłopakiem. Jej! Ale po co była nam ta kłótnia? Musiał z siebie to wydusić, ja z resztą też.

- Przepraszam… - usłyszałam cichy szept z jego ust. – Po prostu musiałem się komuś zwierzyć… A wiesz… Czuję, że to właśnie tobie mogę wszystko powiedzieć. Po prostu cię kocham i tyle. – tak, te dwa słowa, które zastąpią resztę… Te dwa słowa, przy których zawsze musisz się uśmiechnąć. Te dwa wyjątkowe słowa, które dla ciebie są po prostu… Wyjątkowe… Tak, te dwa słowa to „Kocham cię”, które usłyszałam od mojego, kochanego Niall’a. Tak bardzo go kocham…

- Niall, ja ciebie też kocham… - popatrzyliśmy sobie w oczy. Prawie się pocałowaliśmy, gdyby nie…
--------------------------------------------------------------------------
Ale przerwałam xd :D
NEXT - KIEDY NAPISZĘ!
#Nath i #Katy... Macie mi to skomentować, zrozumiano?? //Kath

HAPPY BIRTHDAY ZAYN!!

Dzisiaj Zayn ma urodzinyyy!! Ale się jaram ♥♥ Wszystkiego Najlepszego z Polski ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ //Kath

niedziela, 5 stycznia 2014

Infoo ;D

Dzisiaj wieczorem dodam trzecią część :> :>
Ale potrzebuję jeszcze jednego komentarza pod dwójką :> //Kath

piątek, 3 stycznia 2014

Mimo tego, że...

Mimo braku komentarzy, jutro (4.1.2014)wieczorem dodam kolejną część :) //Kath

Pytanie ;>

Mam do Was pytanie.
Czy serio jest tak trudno napisać byle dwa komentarze?!
Nath, Katy...

U mnie jest jedna zasada:
Dodaję kolejną część, jeśli pod ostatnią częścią są co najmniej dwa komy i, jeśli skończę go pisać.
Błagam, ogarnijcie się.
Nie wiem czy ktoś go w ogóle czyta, czy nie.
To, że Nath go czyta, to wiem. Ale błagam o komentarz! //Kath