------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
`OCZAMI NATHALIE`
Do mojej sali weszli kolejno Perrie i Zayn. Mam pytanie.
Skąd oni się tu wzięli? Właściwie sama dziewczyna? No właśnie… Miałam ochotę
piszczeć, bo Perrie tu jest. Moja druga idolka, po One Direction oczywiście.
- Hej. – powiedziała dziewczyna wesoło. – Jak się czujesz?
- Hej. Ja, dobrze. Coraz lepiej. Lekarz powiedział, że mnie
wypuści za kilka dni. – odpowiedziałam z zadowoleniem.
- To fajnie. Nie nudzisz się tak tu sama?
- Nie. Za ścianą jest moja najlepsza przyjaciółka,
Katherine. No i jeszcze są chłopcy. Harry cały czas jest z Kath, Niall ze mną,
a Liam, Louis i Zayn nie wiem co robili. Siedzą na korytarzu i gadają. A poza
tym, jestem Nathalie.
- Miło mi cię poznać, Nathalie. Jak wiesz, jestem Perrie.
- Wiem, znam cię. Little Mix i ty jesteście moimi idolkami.
Jako girlsband. One Direction jako boysband. A tak poza tym, dlaczego tu
jesteś?
- Zayn mi o tobie i twojej przyjaciółce opowiadał i tak się
tu znalazłam. Na pewno nie chcesz pamiętać nic z wczoraj…
- Tak… Chciałabym zapomnieć o wczorajszym dniu. Wolałabym
mieć lukę we wspomnieniach.
- Masz rację… Też miałabym ochotę
zapomnieć o tym. Opowiedz coś o sobie.
- No więc, co by tu mówić… Mam na
imię Nathalie, Nath w skrócie, mieszkam w Londynie, mam 18 lat. Moim bratem
jest Louis Tomlinson, który ma mnie jak oczko w głowie. Rodzice zabiliby go,
gdyby mi coś się złego stało. Chociaż… - pokazałam na nogę. – Prawie go zabili…
W sensie rodzice!
- Rozumiem cię doskonale! Kiedyś
moja siostra, Katy, prawie miała wypadek samochodowy. Co dziwne, oan nie
kierowała samochodem, tylko Zayn. – popatrzyła na chłopaka. – A ponieważ ja nie
mogłam, Zayn pojechał po Katy na lotnisko. Kilkanaście minut po jego wyjeździe
zadzwoniła do mnie siostra i z pytaniem: „Czy ten twój chłopak ma w ogóle prawo
jazdy?”.
- Hej! To nieprawda! I sama
dobrze o tym wiesz. Foch Forever. – odwrócił się plecami do wszystkich.
- Misiu… Wiesz, że żartuję… -
przytuliła się do niego. – A może jednak nie żartuję… - zastanowiła się
poważnie. Taa… Perrie i powaga. Już to widzę.
- Perrie! Zdecyduj się! Albo
żartujesz, albo nie. Nie da się robić tych dwóch czynności na raz.
- O! Odezwał się Pan Fochalski! –
wtrąciłam do rozmowy
- Nie… Ja tylko tłumaczyłem
Perrie. – Ale w końcu coś mówił. Też się liczy…
`OCZAMI KATHERINE`
Czyli właśnie się dowiedziałam,
że za trzy dni będę miała drugą operację. Tak bardzo bym chciała, aby było już
po niej. Bardzo się bałam. Chciałam, żeby Harry był wtedy ze mną. Wszystkie
całe te trzy dni i trzy noce przepłakałam. Hazza był wtedy ze mną, chodził ze
mną zawsze i wszędzie. Czasem był nadopiekuńczy, ale to możemy pominąć. Dla
niego nie liczyło się nic innego oprócz mojej osoby.
- Harry, a co jeśli ja tego nie
przeżyję… Co będzie z tobą… Z karierą… - rozpłakałam się gorzej, tym samym
bardziej wtulając się w chłopaka.
- Cii… Nawet tak nie mów… Uda
się, zobaczysz. Lekarze zrobią wszystko, aby twoje zdrowie było w normie… -
mocniej zacisnęłam uścisk.
- Ale… Nie… - po jego policzku
spłynęła łza. Widziałam to na własne oczy. Chociaż niewyraźnie, ale widziałam.
Najchętniej rzuciłabym to w cholerę, poddałabym się… Ale nie, Harry we mnie
wierzy. Ja mu ufam, wie co dla mnie jest dobre, a co złe. Mimo tego, że
jesteśmy razem od kilku dni, rozumiemy się jak kilkuletnia para małżeńska.
Trochę dziwne… Była noc. Około nie wiem której. Obudził mnie Harry. Spałam
bardzo, ale to bardzo lekko. Delikatnie zasnęłam. Najwyraźniej byłam wykończona
ciągłym płakaniem. Otworzyłam oczy. A przed nimi On, mój chłopak, płaczący i
tulący moją rękę. Szeptał coś po nosem.
- Katherine, jeśli operacja się
nie powiedzie, będziemy tam na górze razem… Obiecuję ci to tu i teraz. Ale
jeśli się jednak uda, zobaczysz, będziemy najszczęśliwszą parą pod Słońcem. –
rozpłakał się do reszty. Podniosłam głowę do góry i go przytuliłam. Sama w to
nie wierzyłam, sławny Harry Styles z One Direction, się rozpłakał.
- Harry… Boję się… -
powiedziałam, po tym, jak do sali weszła pani doktor i oznajmiła, że za kilka
minut będzie przeprowadzona moja straszna operacja. Bałam się jak nigdy.
- Nie masz się czego bać… Będę czekał
pod salą operacyjną… Aż do końca… - musnął swoimi ustami moje wargi.
- Panna Katherine Willow Vlues? –
zapytał lekarz. Kilkanaście sekund później zebrali mnie na najczarniejsze
godziny mojego życia. I tutaj urwał mi się film…
`OCZAMI HARRY’EGO`
Wparowałem do sali Nath. Po jej
minie, mogłem zrozumieć, że nie zna odpowiedzi na moje pytania. Jedno było dość
zaskakujące dla niej, jak i dla Niall’a.
- Gdzie jest Kath? Powinna wyjść
z sali operacyjnej dobrą godzinę temu. – nerwowo patrzyłem na zegarek.
- Nie wiem. Zapytaj lekarzy. –
wybiegłem na korytarz i wypytywałem ludzi o moją Kath. Chłopcy zebrali się pod
salą pooperacyjną, gdzie leżała, podłączona do wszelkiej możliwej aparatury.
Był z nią lekarz i pielęgniarka, która notowała wszystko, cokolwiek on
powiedział. Pozwolił mi wejść do dziewczyny. Oczywiście wszedłem tam razem z
chłopcami. Sam bym nie dał rady... Chwyciłem jej rękę i mówiłem do niej.
- Kath, jeśli odejdziesz z tego
świata, to mogę ci tu i teraz obiecać, że znowu się spotkamy po drugiej stronie
Świata. Nie poradzę sobie bez ciebie.
- Harry… - otworzyła oczy i dalej
kontynuowała – Harry… Nie pozwól mi umrzeć…
- Ale nie umrzesz… Będziesz
zdrowa… - skończyłem mówić, kiedy maszyna do wyczuwania pulsu nagle zrobiła
„pi-ip”. Lekarze zaczęli ją reanimować, a nas wyprosili z sali.
`PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ, Oczami
Harry’ego`
Siedziałem obok Louis’a i Zayn’a.
Bałem się o nią jak nie wiem. Nie chciałem, aby mój mały aniołek odszedł na
zawsze. Po chwili wszyscy wyszli z stamtąd.
- Panie Styles, niestety mamy złe
wieści... Pańska dziewczyna… Nie żyje. Nie udało nam się jej uratować. – kiedy
skończył wypowiadać ostatnie słowo, doznałem szoku. Ponownie wszedłem do niej,
wziąłem jej dłoń w moje ręce i delikatnie pocałowałem w, zimny już, policzek.
- Katherine… - to było jedyne
słowo, które udało mi się powiedzieć. Za mną stał Liam, więc to w niego się
wtuliłem.
`OCZAMI NATHALIE`
Rozmawiałam z Niall’em na temat
śpiewu, gry na instrumentach, gdy do nas przyszedł zapłakany Louis, a za min
kolejno Harry, Liam, Zayn. Też płakali. Harry nadal płakał. Zdziwiło mnie to,
że z Hazzą nie przyszła Kath.
- Gdzie jest Kath? – zapytał
zdezorientowany Horanek.
- Nathalie… - zaczął mój brat –
Chodźcie z nami… Musimy wam coś pokazać… - jako dobra siostra, wstałam z pomocą
mojego chłopaka i poszliśmy w nieznanym mi kierunku. Podtrzymałam się na
Zayn’ie. To co zobaczyłam… Zamarłam w miejscu… Do moich oczu napływały setki
tysięcy łez, które wypłynęły na zewnątrz.
- Nasza kochana Kath… Nie żyje… -
dokończył wypowiedź Liam. Podeszłam lekko do szyby i dotknęłam jej. Od razu
wybuchłam płaczem.
- Ale jak to… Nie żyje?!
Przecież wszystko miało być dobrze! – obwiniałam każdego o jej śmierć. Nie
wierzyłam… Moja najlepsza przyjaciółka właśnie umarła… To miały być najlepsze
wakacje w życiu.
- Nath… Chodź… -
odrzuciłam rękę Niall’a i zsunęłam się po ścianie. Nie zważałam wagi na to, że
miałam złamaną nogę.
`KILKA GODZIN PÓŹNIEJ,
OCZAMI HARRY’EGO`
Nathalie już wyszła ze
szpitala. Ja nadal nie pozbierałem się ze śmiercią mojej Kath. Dzisiaj wieczorem
jest jej pogrzeb. Cały tydzień przepłakałem. Brakowało mi tego słodkiego
zapachu jej perfum, smaku jej ust, tego niewinnego, zżerającego serce wzroku.
Od tamtej wszystko przestało się dla mnie liczyć. Nigdzie nie chodziłem. Pod
wymówką choroby, omijałem wywiady, koncerty nawet bardzo ważną Galę VMA Adwards
2014. Chodziłem po domu i mówiłem sam do siebie.
- Ale jak? Pewnie lekarze
zrobili jakiś błąd…
- Hej. Wróciliśmy! –
rzuciłem się szyję Louis’a i chciałem się wypłakać, raz a porządnie.
- To tak bardzo boli… -
wymamrotałem i nie puściłem go. – To boli…
- Harry, ja wiem, że to
boli. I nie przestanie boleć.
- Louis… Jak to jest, że
nie mogę przestać tęsknić za Kath?
- Nie potrafię
odpowiedzieć na to pytanie.
- Dlaczego?
- Bo nie znam odpowiedzi.
- O, Niall. Jak z Nath?
Jak wam się układa?
- Coraz lepiej. Naaaaath,
idę do ciebie. – akurat stała obok nas. – Nie odchodź mi nigdzie!
- Niall! Łap mnie!
- Idę. Nie ruszaj się! –
złapał ją w pasie i podniósł do góry. Nie miałem ochoty na to patrzeć, więc
poszedłem do kuchni. Chwilę później wszyscy sobie poszli do swoich pokoi.
Zostałem sam. Analizowałem każde wydarzenie po kolei, nerwowo maszerując przy
tym.
- Ale jak to możliwe?
Lekarz, błąd. Nie wiem. To nie jest na moją głowę o tej porze. – nagle
zadzwonił do mnie telefon. „Nieznany”.
- Dobry wieczór. Tutaj
Max Gilbert, lekarz. W czasie czekania na wyniki badać, popełniliśmy błąd.
Bardzo poważny błąd. Proszę o natychmiastowe pojawienie się w moim gabinecie,
piętro 1, numer pokoju to 33.
- Dziękuję. Do widzenia.
Już jadę.
- Do widzenia. –
wyłączyłem telefon i krzyknąłem do Louis’a i Zayn’a. – Louis! Zayn! Chłopaki,
jadę do szpitala! Jedzie ktoś ze mną?!
- Ja! – odpowiedział mi
Lou
- Ja też! Nie zostawimy
cię samego! – krzyknął Zayn
- Ej! A ze mną to co? I z
Nath? – odezwał się Niall. – Nie zostajemy sami w domu.
- Spoko, tylko szybko się
ogarnijcie.
- Przecież jesteśmy
ogarnięci. – popatrzył na siebie Tommo z miną w stylu „wtf”. – Mogę wiedzieć o
co ci chodzi?
- Nieważne. Idziemy. –
ruszyliśmy w stronę szpitala. Za kierownicę ferriari, Louis wpuścił Niall’a.
Był w tamtym momencie najspokojniejszy z nas wszystkich.
`OCZAMI NATHALIE`
- Niall, uważaj! –
krzyknęłam i Horanek od razu ostro skręcił w lewo, tym samym omijając dużą
ciężarówkę.
- Uff… - odetchnął z ulgą
po kilku minutach. – Było blisko… Dziękuję kotku.
- Nie ma za co… Po prostu
ja nie chciałam znowu mieć wypadku, no i oczywiście nie chciałabym, żeby One
Direction wylądowali w szpitalu.
- Spoko… A teraz, Niall,
jedź. Nie zdążymy, jak będziesz tak wolno jechał. – ponaglał go Liam. – Szybko!
Nie aż tak dosłownie. Znaczy, wiesz o czym mówię.
Jechaliśmy dalej. Nie
wiem o co chodziło z tym wyjazdem, ale Niall mnie wziął. W końcu sama nie
mogłabym zostać w domu. Nie poradziłabym sobie sama. Louis, bo to on siedział z
przodu, puścił „One Direction Summer Club Mix 2013 by Swarebass”. Zauważyłam,
że Harry miał minę jakby chciał o czymś zapomnieć.
- Harry, co się dzieje? –
zapytałam przytulając go do siebie. – Powiedz, poczujesz się lepiej.
- No bo ja… Ja… Nie mogę
się pogodzić z tym, że Katherine nie żyje… - zaczął płakać. Sławny na całym
świecie Harry Styles z One Direction zaczął płakać. Nie mogłam w to uwierzyć.
Kiedyś myślałam, że Harry ma każdą dziewczynę na świecie, ale to na Kath mu
najbardziej zależało…
- Nie martw się… Tam na
górze będzie jej lepiej. Zaufaj mi.
- Ale… Jak? – jąkał się
przez łzy
- Spokojnie… -
popatrzyłam na niego z uwagą.
- Harry. Otrząśnij się.
Ale czemu akurat Katherine?
- Bo… Bo ona jest
cudowna, raczej była śliczną i mądrą dziewczyną… A moje poprzednie związki to
tylko zauroczenia… A teraz była miłość. Zakochałem się w niej od pierwszego
wejrzenia. Nigdy nie miałem takiego przypadku.
- Rozumiem cię…
- Jesteśmy na miejscu! – powiedział
głośno mój chłopak, a Harry wyskoczył jak poparzony z samochodu. Nawet nie
wiedziałam kiedy sama wysiadłam.
`PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ,
Oczami Harry’ego`
Mimo, że byliśmy tu zaledwie
wczoraj, zgubiliśmy się. Chciałem w końcu się zatrzymać w miejscu i odetchnąć z
ulgą. Już była noc, więc było ciemno na dworze. Zimno też, mimo lata. Po kilku
minutach doszliśmy gabinetu doktora. Nacisnąłem klamkę i wszedłem. Podczas
pobytu dowiedziałem się kilku zaskakujących rzeczy o Katherine, tak, mojej
Kath.
- No więc. Chodzi o pannę
Katherine Vlues. Pańską dziewczynę. – powiedział. – Chodzi o to, że Kath…
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
#Katy i #Nath, skomentować xd //Kath
Kath, ty żydzie, cyganie, rumunie, beduinie, ty... ty... ty KEBABIE Z ARBEM!!!! Śmierć Kath i taki moment zakończenia?! Uroczyście przysięgam, że jak tylko cię spotkam do dostaniesz ode mnie kopa w dvpe!!!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: nathyblues.blogspot.com
//Nathy B.
Też cię kocham, moja wariatko ♥♥♥
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń