Dodaję kolejny rozdział :)
---------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------
`OCZAMI KATHERINE`
- Jak to nie chcesz mnie zostawiać
w tym stanie, w jakim jestem? – zapytałam ze zdziwieniem. Podobam mu się czy
co? Harry jest prawdopodobnie moim chłopakiem.
- Jesteś chora, do tego jeszcze po
wypadku… Każdy się martwi o ciebie i Nath.
- Ok… Doceniam to, co robisz,
właściwie robicie. – Nath i Niall przyszli. Już chyba wiem, co robili. Będę
zgadywać. Nath usiadła obok mnie. Lekko mnie szturchnęła i się uśmiechnęła.
- Nie będę pytał co robiliście. –
zażartował. Ja też nie chciałam wiedzieć. Z jednej strony chciałam, a z drugiej
lepiej nie.
- Spoko… Nikt cię nie zmusza do
odpowiedzi. – odpowiedział Nialler. – Chodź Nath, musisz się położyć.
- Złap mnie… - stanęła na nogach.
Nie za długo stała, kilka sekund i była utrata równowagi.
- Trzymam. Ciężka to ty nie
jesteś. – wziął ją na ręce. Uśmiechnęła się szeroko. – Nie trzep się!
- Ok… - pokazała język do nas
wszystkich.
`OCZAMI NATHALIE`
Poczułam się inaczej, kiedy Niall
mnie wziął na ręce i zaniósł na łóżko. Tyle bym oddała aby być Panią Horan. Ale
to tylko marzenie. Chociaż Louis, mój brat, jest kumplem Niall’a, chciałabym
mieć go tylko dla siebie. Kocham go od początku One Direction. Dlaczego? Bo ma
słodkie, lazurowe oczy, uroczy uśmiech… Zawsze wiedział co ma powiedzieć, co ma
zrobić w trudnych sytuacjach. Wiedział także kiedy ma zachować powagę, a kiedy
może rozśmieszać ludzi. Za to go kochałam…
- O czym chcesz pogadać? –
rzuciłam pytanie.
- O nas, o pocałunku… I co najważniejsze,
o tobie i twoim zdrowiu. – przykrył mnie dokładniej. Było mi cieplej i milej.
- Ok… Czekaj! Znaczy, my? Jesteśmy razem? – nie
chciałam się na to godzić, bo myślałam, że kolejny chłopak mnie zdradzi i rzuci
dla pierwszej lepszej laski.
- Jeśli ty oczywiście chcesz… Być
moją… Dziewczyną.
- Niall, ja nie wiem co mam
powiedzieć… - zrobił smutną minę i oczy.
- Tak myślałem… Każda dziewczyna,
którą kocham, nie chce ze mną być, bo myślą, że jestem rozkapryszoną
gwiazdeczką… Nie zmieniam dziewczyn jak skarpetki… - zaczął się nerwowo bawić
palcami.
- Niall… Nie powiedziałam, że nie
chcę… Nie powiedziałam także, że chcę… Muszę się zastanowić. Daj mi trochę
czasu…
- Nie no, ok. Dam ci trochę czasu.
Ale wiedz, że kocham już taką jedną osobę imieniem Na… - przerwałam mu
pocałunkiem. To była moja odpowiedź na jego pytanie, czy zostanę jego
dziewczyną. Zgodziłam się.
- To była moja odpowiedź na twoje
pytanie…
- Czyli się zgadzasz? Wow,
Nathalie… Mam dziewczynę – zaczął się cieszyć i tańczyć po całej sali. Sala nie
była duża, jakieś kilka metrów kwadratowych.
- Tak, Niall. Zgadzam się. Ale
proszę, nie tańcz już. – zaśmiałam się lekko. Byłam ciekawa co robi Kath i
Harry. Może to samo co my? Nie, zaraz, Hazzy tam nie było. Poszedł gdzieś
zostawiając ją samą. Ale za to, Zayn tam siedział i pocieszał moją
przyjaciółkę. A tak wracając do rzeczywistości… Mam chłopaka, mam chłopaka!
Jeeej! Ale się cieszę.
- Dlaczego? Nie podoba ci się mój
taniec? – fochnął się na mnie i odwrócił tyłem.
- Nie… Ale mi chodzi o to… Znaczy…
Nie rozśmieszaj mnie tak bardzo, bo brzuch mnie boli.
- Nic ci nie jest? Lepiej? – dał
mi szklankę wody, która nie wiem jakim trafem, ale znalazła się na szafce.
- Lepiej… - odetchnęłam i
zamknęłam oczy. Godzina mnie ciekawiła. Jeszcze jeden fakt. Co z Katherine…
Wiem, że miałam gips na lewej nodze. W końcu była złamana. Nie obchodziło mnie
nic innego poza Niall’em, mną i Kath.
`OCZAMI KATHERINE`
Spałam… Była godzina około chyba
drugiej w nocy. Zaczęłam się strasznie pocić i wiercić na łóżku. Możliwe, że
miałam zły sen. Harry na szczęście był obok mnie. Próbował mnie obudzić.
- Harry… Harry… - wołałam go przez
sen.
- Kath… To tylko sen…Nic więcej…
- Harry! Nie puszczaj mnie! –
wrzeszczałam na cały głos.
- Kath, kotku… Obudź się! – kiedy
się położyłam w jednej pozie, pocałował mnie w czoło. Wtedy przestałam krzyczeć
i się kręcić. Otworzyłam oczy. Miałam bardzo ciężki oddech, a po mojej twarzy
spływało morze łez. Można powiedzieć, że rzuciłam się Harry’emu na szyję z
płaczem. On w zamian gładził mnie po włosach i mówił miłe słowa.
- Harry… Przepraszam, jeśli cię
obudziłam… - popatrzyliśmy sobie w oczy.
- Nie musisz przepraszać…
Najważniejsze, że jest już po wszystkim. – ponownie wtuliłam się w Harry’ego.
Nadal nie wiedziałam, czy jesteśmy razem, czy nie. Tak bardzo chciałabym być
Panią Styles, w przyszłości. Ale to raczej niemożliwe. Po chwili do mojej sali
wparowali Zayn, Louis i jakaś pielęgniarka.
- Wszystko w porządku?! – zapytał
Zayn, który był zmęczony bieganiem z Lou po korytarzu.
- Tak… Nie denerwujcie jej… -
odparł Hazza w mojej obronie.
- Coś się stało? – tym razem to
był kobiecy głos, więc to pewnie była pielęgniarka.
- Nie, nic. Tylko Kath miała jakiś
koszmar. – kontynuował rozmowę.
- Aha… Dobrze. Panie Styles, mogę
na chwilkę? – pokiwał głową i wyszedł. Nie wiem gdzie szedł. Ze mną zostali
Malik i Tommo.
`OCZAMI HARRY’EGO`
O co chodziło? Bałem się.
Weszliśmy do gabinetu. Prawdopodobnie był to jej gabinet, ponieważ zaczęła
szperać w szufladach. Szukała czegoś. Usiadła na fotelu i odezwała się. Też usiadłem
na krzesełku, obok biurka.
- Jest kilka spraw związanych z
Katherine Vlues. Jedno pytanie. Kim jest pan dla Katherine? – zadała mi dość
trudne pytanie. Miałem powiedzieć, że jestem jej chłopakiem? Bo brat to nie
pasuje. Inne nazwisko… Wiek prawie ten sam… Nie, to mogłoby nie wyjść.
- Jestem jej chłopakiem od kilku
miesięcy. – odpowiedziałem stanowczo. Byłem za bardzo pewny siebie. Mogła
wymyślić jeszcze inne pytania skierowane do mnie.
- Aha… - wpisała do dokumentów. Po
chwili kontynuowała – Pańska dziewczyna jest chora na raka. Nie wykryło się to
wcześniej. Ale teraz, kiedy lekarze dokonali bardziej dokładnych badań,
potwierdziło się. Czy kiedyś może mdlała?
- Nie… - kłamałem. Poznaliśmy się
właściwie kilkanaście godzin temu.
- A może mocny ból głowy, przy tym
mdłości i senność? A jednocześnie strach przed zaśnięciem?
- Raczej nie. Kilka razy głowa ją
bolała. Jedna tabletka i po sprawie. Przechodziło od razu.
- No dobrze… - dokończyła pisanie
i podała mi arkusz papieru do wypełnienia. – Proszę tu podpisać. – przysunąłem
sobie kartkę i podpisałem. Nie czytałem. – Może pan wziąć to ze sobą.
- Dziękuję, to wszystko? – kiwnęła
głową, ja wyszedłem. Szukałem jej sali. Zanim jednaj wszedłem do środka,
usiadłem przez salą. Czytałem ten świstek. Jeśli dobrze zrozumiałem, pierwsza
operacja ma się odbyć za trzy dni. Druga jest do ustalenia, o ile przeżyje tą
pierwszą. Nie, nie umrze. Będzie dobrze… Potrząsnąłem głową i otworzyłem drzwi.
- O, szanowny Pan Styles raczył
się pojawić w końcu… - mówił ironicznie Lou.
- Byłem u pielęgniarki. Dała mi
to. – pokazałem kartkę.
- Ale… Patrz… - wstał Zayn i
pokazał mi placek Katherine. Po jego t6warzy spłynęło kilka łez.
- Jak... Kiedy… Dlaczego… -
niespokojnym krokiem podszedłem do niej. Zemdlała. Miałem ochotę się rozpłakać.
Ale udało mi się powstrzymać płacz. – Kath… Obudź się…
- Idę po lekarza… - Louis tylko
odezwał się i wyszedł.
- Słońce… Nie odchodź… - teraz
płakałem. Zayn to samo.
- Jestem. Co się stało? –
powiedział do nas lekarz.
- Tak. Ona zemdlała i nie wiemy dlaczego.
Znaczy, ja nie wiem. Oni powinni wiedzieć, bo tutaj byli. – wyjaśniłem cała
sytuację. Nie chciałem znowu przez to przechodzić. Smutek… Użalanie się nad
sobą… Miałem nadzieję, że to już będzie za mną, że się nie powtórzy… Jednak się
myliłem. Lekarz zawołał swoich kolegów i przewieźli ją do sali operacyjnej.
- Nie możecie panowie tam wejść.
Prosimy zaczekać tutaj. – odparł jeden z nich.
- No i co, czekamy… - byłem
ciekawy co robili Niall i Nath. Zajrzałem
do nich powoli. Dziewczyna spała na łóżku, a Nialler na dwóch krzesłach.
Trzymał ją za rękę. Co oni robili, pomyślałem. To pytanie nie dawało mi
spokoju. Nie chciałem im przeszkadzać i cichuteńko wyszedłem. Ponownie usiadłem
obok Malika i zaczęliśmy gadać. To czymś, to o niczym. Nie wiem nawet, kiedy
zasnąłem. Dopiero rano obudziła mnie Kath. Tak, Kath… Po operacji, która chyba
trwała całą noc. Byo chyba wszystko w porządku.
- Kath? Kath! – ucieszyłem się. –
Tak się cieszę, że nic ci nie jest! – z moich oczu zaczęły spływać łzy
szczęścia.
- Harry… Nie jest pewne… Nic nie
jest pewne… - szeptała. Jakby się czegoś bała… Czego? Mojej reakcji na
wiadomość?
- Jak? Ale jest po operacji. –
podniosłem ją i zakręciłem wokół własnej osi. Po kilku obrotach postawiłem ją
na ziemi, a ona prawie zwymiotowała na podłogę. – Hej… Jest ok?
- Tak… To tylko… Zresztą nieważne…
- przełknęła głośno ślinę i podparła się na moim ramieniu.
- Co jest? Powiedz…
- Panie Styles, zapraszam pana z
Kath do mojego gabinetu. – zawołała nas pani doktor.
- Dobrze… - poszliśmy. Katherine
chodziła o kulach, ja normalnie. Łapałem ją za każdym razem, kiedy upadała.
Zawsze patrzyliśmy sobie w oczy. Ona w moje zielone, ja w jej głębokie jak
ocean, zielone oczy. I kto by pomyślał, że mamy taki sam kolor oczu? Byliśmy
już w środku, kiedy mówiła nam o operacji.
- No więc… Stan jest bardzo
poważny. Nie ma powodów do śmiechu. To samo jest z panną Nathalie Tomlinson.
Czekamy jeszcze na wyniki badań sprzed kilku godzin. – przeglądała w papierach.
- Boję się… - szepnęła mi do ucha,
na co ja objąłem ją ramieniem, a ona wtuliła się we mnie.
- Nie bój się…
- No więc… Czekamy na wyniki. Ale
stan jest naprawdę poważny. Co do drugiej operacji, nie wiemy czy panna Vlues
ją przeżyje. Będzie bardzo trudna do przeprowadzenia. – wyjęła jakąś małą
karteczkę, gdzie zanotowała imię, nazwisko i dane Kath oraz Nath. – Proszę.
Możecie już iść.
- Do widzenia. – nie do widzenia.
Mam nadzieję, że się nie spotkamy.
- Harry… - znowu zaczęła płakać.
Otarłem jej łzy palcem i mocno przytuliłem.
- Będzie dobrze… Zobaczmy co
słychać u Nath i Niall’a. – kiwnęła głową na znak zgody.
`OCZAMI NATHALIE`
Było cicho, około dziesiątej rano.
Niall jeszcze spał. Nie miałam serca go budzić. Słyszałam czyjeś kroki. Nie
odwracałam się w stronę drzwi. Wzięłam do ręki kubek z mlekiem, który zawsze nam
kucharka przynosiła, i wzięłam naprawdę dużego łyka. Był tylko zgrzyt klamki i
w drzwiach ujrzałam Katherine o kulach i Hazzę, który ją trzymał w talii.
Pokazałam im ruchem ręki, że Nialler śpi.
- Ciszej… Niall śpi. Nie chcę,
żeby się obudził. – zakomunikowałam
- Ok… Jak się czujesz? - zapytał Styles.
- Dobrze, coraz lepiej. A wy? –
pytałam z ciekawością w głosie. – Podobno miałaś operację… - zwróciłam się do
przyjaciółki.
- A dobrze… - posmutniała trochę.
– Harry, boli! – skrzywiła się w pół. Na jej twarzy malował się grymas bólu.
- Co jest?! – zerwał się Niall z
krzesła. Stanął na równe nogi. – Kto krzyczał? O co chodzi? Mam iść po lekarza?
- Nie, Niall. Wszyscy żyją, ty
także. – powiedziałam ze spokojem.
- To dobrze. – wypuścił powietrze
z płuc. Opadł na krzesło. – To dobrze, dobrze.
`OCZAMI KATHERINE`
- Harry… Nie czuję się dobrze.
Zaprowadź mnie do pielęgniarki. – powiadomiłam go.
- Co jest? Co cię boli? –
podniosłam głowę do góry, aby na niego spojrzeć. Z moich oczu zaczęły spływać
łzy. Jak to dobrze, że nie miałam makijażu. Moja twarz byłaby cała czarna, od
tuszu. Złapał mnie w pasie i przytrzymał w górze. – Nie płacz…
- To wy jesteście razem?! –
krzyknęła zadowolona Nathalie. Zaczęła klaskać w ręce. – Tak! Wiedziałam, że
jesteście razem! Tak, tak, tak!
- Nath, to nie czas na śmiechy. –
otarł mi łzy kciukiem. Chwilę później wyszliśmy z sali.
`OCZAMI NIALL’A`
Katherine i Harry wyszli. Zostałem
sam z Nath, moją nową dziewczyną. Jak to fajnie brzmi „moją dziewczyną’. Byłem
z siebie dumny. Robiło się coraz gorącej. Zdjąłem bluzę, dziewczyna zalała się
rumieńcem. Popatrzyłem na nią z miną „wtf?”.
- Na czo się lampisz lampiszonie?
– poprawiłem sobie koszulkę. Zaśmiałam się i zaczerwieniłam.
- Na nic… Zakryj się. – widziałem,
że chciała rzucić we mnie poduszką. – Nie rzucaj, bo nie trafisz!
- Ok… Dlaczego?
`OCZAMI NATHALIE`
- Bo… Jak sam widzisz, jesteś…
Właściwie, to bez koszulki! – klepnęłam go w ramię. Założył bluzkę z krótkim
rękawkiem i zapisem „I love, you don’t know this”. Spodobała mi się.
- Zakładam. A poza tym, gorąco tu
jest. Mogę otworzyć okno? – założył i podszedł do parapetu.
- Nie otwieraj. Nie mogę być
chora, będąc chorą. Znaczy, w sumie, to ja mam tylko złamaną nogę, to jest
pewne, i chyba lewą rękę, bo mnie boli. Co i tak nie zmienia faktu, że nie może
tu być ani za ciepło, ani za zimno. Około 20 stopni Celsjusza powinno
wystarczyć. Gdzieś czytałam, że to jest najodpowiedniejsza temperatura. – dużo
wtedy gadałam. Niall na mnie patrzył, jak na wariatkę, która mówi o tym samym.
Szczerze mówiąc, chyba mówiłam tylko o jednym. Temperatura… Kiedyś na chemii
też o tym opowiadałam. Czy to była biologia? Nie wiem, nieważne.
- To mam otwierać czy nie?
- Czyli mnie nie słuchałeś.
Znaczy, słyszałeś, ale nie słuchałeś. I nie, nie otwieraj. A jak odważysz się
uchylić okno, wiedz, że czeka cię zagłada. Bój się… Wiem gdzie mieszkasz… - nie
mówiłam tego na poważnie. Chyba mi uwierzył…
- Mam się ciebie bać? Ciekaw
jestem czego? Znasz karate? – oparł ręce na biodrach i się uśmiechnął.
- Tak, masz się mnie bać. Nawet
nie wiesz do czego jestem zdolna. I uwierz mi, nie chciałbyś wiedzieć.
- Ok, to… To ja może lepiej
przyjdę później? – wyszedł, ale złapałam go za rękę i przyciągnęłam do łóżka,
tak, że prawie się przewrócił o moją torbę. Miałam ochotę wybuchnąć wielkim
śmiechem.
- Ej… Niall! – pokazał mi język.
Zaczęłam się śmiać.
- No co? Znowu mam tu siedzieć? –
widziałam, że chciał wybuchnąć. Nie mogłam tego wrażenia słowami. Za trudne do
wyjaśniania. Wiedziałam, że coś go gryzie.
- Niall… Usiądź obok mnie i powiedz.
Poczujesz się lepiej, jak się wygadasz. – usiadłam i poklepałam miejsce obok
siebie.
- No bo! Po co mam siedzieć?! Nie
znamy się! Pocałowaliśmy się i jesteśmy razem! Po co?! Pierwszy raz cię na oczy
widzę, znaczy na żywo! Nigdy nie słyszałem twojego głosu, oprócz krótkich
nagrań głosowych na telefonie Louis’a. To samo z Katherine i Harry’m!
Zobaczyliśmy się na żywo po raz pierwszy raptem wczoraj! I co? Może powinniśmy
zerwać?! Nie pasujemy do siebie! Tak będzie lepiej, bo mam trasy i koncerty! No
a ty? Ty będziesz siedzieć w domu i płakać co noc, bo mnie nie ma przy tobie! –
tak, jak mówiłam, wybuchnął. Miałam nadzieję, że się poczuł lepiej. Nie
chciałam zrywać z Niall’em. Kochałam go, miałam nadzieję, że on także mnie.
Wierzyłam jak głupia…
- Tak, Niall! Poczułam się lepiej!
I wiesz co?! Miałam nadzieję, że chociaż raz poczuję się kochana, szczęśliwa!
Kochałam cię! Cały czas wierzę w tą głupią, pierdoloną miłość! Miałam nadzieję,
że się we mnie zakochasz! A teraz co? Zakochałeś się, tym samym spełniając moje
największe marzenie! Ale… Ja wytrzymam. Wytrzymam te miesiące, może nawet i
lata, rozłąki. – rozpłakałam się i spuściłam głowę w dół.
- Nie płacz… - przytulił mnie i
szeptał mi coś do ucha. Wstałam i wtuliłam się w chłopaka. - Nie lubię potrzeć
jak dziewczyny płaczą… - jemu też poleciało kilka łez po twarzy.
- Sam mnie doprowadziłeś do
takiego stanu… - pociągnęłam głośno nosem. Wzięłam chusteczkę i wydmuchałam
nos. Chciałam, aby ten dzień był inny. Dlaczego? Bo właśnie poznałam całe One
Direction i Niall Horan jest moim oficjalnym chłopakiem. Jej! Ale po co była
nam ta kłótnia? Musiał z siebie to wydusić, ja z resztą też.
- Przepraszam… - usłyszałam cichy
szept z jego ust. – Po prostu musiałem się komuś zwierzyć… A wiesz… Czuję, że
to właśnie tobie mogę wszystko powiedzieć. Po prostu cię kocham i tyle. – tak,
te dwa słowa, które zastąpią resztę… Te dwa słowa, przy których zawsze musisz
się uśmiechnąć. Te dwa wyjątkowe słowa, które dla ciebie są po prostu…
Wyjątkowe… Tak, te dwa słowa to „Kocham cię”, które usłyszałam od mojego,
kochanego Niall’a. Tak bardzo go kocham…
- Niall, ja ciebie też kocham… -
popatrzyliśmy sobie w oczy. Prawie się pocałowaliśmy, gdyby nie…
--------------------------------------------------------------------------
Ale przerwałam xd :D
NEXT - KIEDY NAPISZĘ!
#Nath i #Katy... Macie mi to skomentować, zrozumiano?? //Kath
Ale ty jesteś wrednym żydem, beduinem, rumunem, cyganem, klocem i jeszcze dużo innych!!! JAK MOGŁAŚ SKOŃCZYĆ W TAKIM MOMECIE?! Ja się pytam! No ale już ci daruję to... ten czyn.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie: http://nathyblues.blogspot.com/2013/12/bohaterowie.html
Sory za spam. Wiesz co jak będziesz tak kończyć rozdziały to cały czas będę ci robiła spam.
Spoko :) Też cię kocham !! Jutro (14 stycznia) dodam czwórkę :> :>
OdpowiedzUsuń