Pisałam do Was przedwczoraj, w urodziny Hazzy ♥ ♥ ♥
Oto i napisałam szóstkę :)
-------------------------------------------------------------------------------------
`OCZAMI
HARRY’EGO`
- Harry, my
tak naprawdę byliśmy w szpitalu. Do Zayn’a zadzwonił jakiś Max Gilbert.
Przedstawił się jako lekarz. – co?! I według nich to był wypad na miasto? – No
i oto masz dowód… - w tym czasie ktoś zapukał do moich drzwi, które Liam zamknął
kiedy do mnie wszedł.
- Proszę… -
powiedziałem zdziwiony. – Cień padał tak, że ta osoba wyglądała na szczupłą dziewczynę.
I tak było. W progu stanęła dziewczyna. Miała spuszczoną głowę, przez co nie
mogłem poznać, kim ona jest. Przypominała mi kogoś.
- Harry, co
jest? Nie poznajesz jej?
- Nie. A
powinienem? – zrobiłem do niego minę „wtf?”.
- No raczej… -
podszedł do niej i objął ją ramieniem. – Przedstaw się i opowiedz coś o sobie.
- Jestem
Katherine Vlues, mam 18 lat. Uwielbiam One Direction i jestem Direcitonerką.
Zakochana w Hazzie… Trzy dni temu Harry był moim chłopakiem. – doznałem szoku.
- Podnieś
głowę do góry… - podszedłem do Katherine. Wziąłem jej podbródek i uniosłem ku
górze. Spojrzała na mnie swoimi zielonymi, pięknymi, zapłakanymi oczami. Od
razu uśmiech zagościł na jej twarzy. – Kath?
- Harry. –
wtuliła się we mnie i płakała. Stałem w jednej pozie przez kilka sekund. Po
chwili do mnie dotarło, że to jest prawdziwa Kath. Moja, nikogo innego, tylko
moja.
- Kath?
Wróciłaś? Jak?
- Był inny dawca,
ale nie chcę o tym teraz mówić. Doktor Gilbert powiedział mi, że ty chciałeś
zostać tym dawcą. Czy to prawda?
- Tak…
Chciałem. Ale i Nath mnie przekonała, żebym tego nie robił. Jak mi kiedyś
mówiłaś, czyli jakieś trzy czy cztery dni temu, jestem dla ciebie wszystkim.
- Prawda… A
czy ja jestem dla ciebie wszystkim?
- Tak… Kocham
cię, wiesz?
- Ja ciebie też
kocham.
- Mogę cię o
coś zapytać? – popatrzył na mnie z góry, mimo tego, że był wyższy o kilkanaście
centymetrów. Pokiwałam głową na znak zgody. – Jak to się stało, że teraz tu
jesteś i cię przytulam?
- Ponieważ
znalazł się dawca serca wczoraj rano i cały wczorajszy dzień byłam na sali
operacyjnej. Mam serce zmarłego sześciolatka, który zginął tragicznie w
wypadku. A ty jak wytrzymałeś beze mnie?
- Odkąd mi
powiedziałaś „Nie pozwól mi umrzeć…” płakałem całe dnie i noce. Teraz niedawno
udało mi się od kilku dni usnąć.
- Ekhm. Ja też
tu jestem. – chrząknął głośno Liam.
`OCZAMI
KATHERINE`
Kiedy Liam po
mnie przyjechał z chłopakami byłam szczęśliwa. Ale nie widziałam Harry’ego, co
mnie jednocześnie rozczarowało.
- Wiemy, że
jesteś. – powiedział Hazza, na co ja się zaśmiałam lekko. – A czy ty, Liam’ie,
nie powinieneś iść na dół?
- Z jednej
strony chciałbym z wami pobyć, a z drugiej wolałbym jednak iść na dół do Nath i
chłopaków.
- To idź.
Skoro… - moją wypowiedź przerwało wołanie prawdopodobnie Zayn’a.
- Liam! Zejdź
na dół! Musimy coś obgadać! – krzyczał DJ Malik. – Marsz mi na dół!
- Nie, nie idę!
– odkrzyknął do chłopaka. – ja i Harry popatrzeliśmy na siebie znacząco po czym
razem powiedzieliśmy:
- Wynocha.
- Już idę. Nie
krzyczcie. – poszedł za drzwi. Zakluczyłam je od środka. Harry złapał mnie za
nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Hazz? Wiem o
czym myślisz. Ja się na to nie zgadzam…
- Czemu? Co ja?
Zawsze ja jestem winny. – obraził się na mnie. – Ale o czym mówisz?
- Nie zgadzam
się na 69 z tobą…
- Aaaa… Czyli
to o to chodziło… Serio? Nie lubię cię. Foch.
- Harry… Idę,
papa.
- Nie idź. Ale
dlaczego nie chcesz?
- Boję się… -
powiedziałam zupełnie poważnie.
- Czemu?
Opowiedz… Pamiętaj, mi możesz ufać.
- Bo… - po
moich policzkach zaczęły spływać łzy. – Bo jak byłam mała, znaczy mniejsza,
zostałam zgwałcona… Dlatego nie chcę o tym mówić, a tym bardziej jeszcze to
robić…
- Współczuję…
Znam ten ból… - zdziwiłam się. Czy on też miał to samo co ja? To niemożliwe…
`OCZAMI
NATHALIE`
Leżałam na
łóżku wtulona z swojego chłopaka, Niall’a i oglądaliśmy film w telewizji. Na
początku myślałam, że to jest tylko moim snem, z którego za chwilę się obudzę.
Uszczypnęłam się, aby to sprawdzić. Po kilku sekundach poczuła, że jednak to
jest rzeczywistość. Piękny sen, z którego nie chcę się nigdy obudzić.
-Nath, śpisz? –
zapytał.
- Co? Nie, nie
śpię. Ale zaraz idę się umyć i spać. – odparłam i popatrzyłam w jego
niebieskie, boskie tęczówki.
- Kocham cię. –
z jego ust usłyszałam dwa najpiękniejsze słowa.
- Też cię
kocham, Niall… - objął mnie trochę mocniej, przy czym ja też się mocniej
wtuliłam w jego koszulkę. – Nigdzie teraz mi nie uciekniesz. – Wiesz co?
- Co? – zapytał
zaciekawiony.
- Nigdy nie
sądziłam, że moje największe marzenie spełni się przez jeden wypadek.
Samochodowy, fakt.
- Czemu? Jakie
marzenie?
- Ty byłeś,
jesteś i zawsze będziesz moim marzeniem… Teraz moim marzeniem jest w
przyszłości zostać Mrs. Horan.
- A skąd wiesz,
że nie będziesz?
- A będę? –
wypaliłam po minucie ciszy.
- Może
będziesz… Kocham cię.
- Niall?
- Tak?
- Mamy noc,
prawie północ, jak myślisz, co może robić Harry z Kath?
- 69? Zgaduję…
- Nie. W to
wątpię.
- Dlaczego
wątpisz?
- Ponieważ Kath
kilka lat temu została zgwałcona i się po prostu boi.
- Czego się
boi? Opowiedz. Chcę wiedzieć.
- Tego, że
chłopak zostawi ją w ciąży i będzie zdana sama na siebie. A poza tym, ma z tym
złe wspomnienia.
- Szczerze
Nath?
- Tak.
- Ja bym nigdy
tak nie zrobił… Nawet gdybyś była ze mną w ciąży. Za co mnie pokochałaś? – no
to nam się wzięło na wyznania
- Masz słodkie
niebiskie oczy, uroczy uśmiech. Ślicznie śpiewasz. Każde słowo wypowiedziane
przez ciebie na zawsze pozostanie mi w głowie. Kocham cię nie tylko dlatego, że
jesteś sławny i bogaty, tylko dlatego, że znam prawdziwego ciebie. A poza tym,
kocham cię.
- Widzisz… ja
ciebie kocham bardziej…
- Dobra, a
tobie co się we mnie podoba, co się zakochałeś?
- Uwaga. Będę
teraz wymieniał… - wstał z łóżka, puszczając mnie tym samym i włączył wolny
podkład muzyczny. Podał mi rękę. Przyjęłam ją i też wstałam z siedzenia. Objął
mnie i zaczął mówić: - „Chcę się z tobą bawić w chowanego i dawać ci swoje
ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy
bierzesz prysznic i masować ci szyję i całować ci stopy i trzymać cię za rękę i
wychodzić razem żeby coś zjeść i nie obrażać się kiedy mi wyjadasz z talerza i
spotykać się w barze i rozmawiać o tym jak minął dzień i przepisywać na
maszynie twoje listy i przenosić twoje pudła i śmiać się z twoich wariactw i
dawać ci taśmy których nie słuchasz i oglądać wspaniałe filmy i oglądać głupie
filmy i narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i wstawać
żeby przynieść ci kawę i bułeczki i drożdżówki i chodzić do Florenta na kawę o
północy i nic sobie nie robić kiedy podkradasz mi papierosy i nigdy nie masz
zapałek i opowiadać ci program telewizyjny który widziałem poprzedniego
wieczora i zabierać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów i pragnąć
cię wczesnym rankiem ale nie budzić cię żebyś mogła sobie jeszcze pospać i
całować twoje plecy i głaskać twoją skórę i mówić jak bardzo kocham twoje włosy
twoje oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi twoje pośladki i siedzieć na
schodkach paląc papierosa dopóki twój sąsiad nie wróci do domu i siedzieć na
schodkach paląc papierosa dopóki ty nie wrócisz do domu i martwić się kiedy się
spóźniasz i dziwić się kiedy jesteś wcześniej i dawać ci słoneczniki i chodzić
na twoje przyjęcia i tańczyć do upadłego i przepraszać kiedy nie mam racji i cieszyć
się kiedy mi przebaczasz i oglądać twoje fotografie i żałować że nie znam cię
od zawsze i mieć w uszach twój głos i czuć dotyk twojej skóry i wpadać w panikę
kiedy jesteś zła i jedno twoje oko staje się czerwone a drugie niebieskie włosy
opadają ci na lewą stronę a twarz ma orientalne rysy i mówić ci że jesteś
wspaniała i tulić cię kiedy się boisz i obejmować cię kiedy ktoś cię zrani i
chcieć cię kiedy poczuję twój zapach i obrażać cię dotykiem i kwilić jak dziecko
kiedy jestem obok i kiedy jestem daleko i ślinić twoje piersi i pieścić cię w
nocy i marznąć kiedy zabierasz cały koc i dusić się z gorąca kiedy go nie
zabierasz i wpadać w zachwyt kiedy się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia
kiedy się śmiejesz i za nic nie rozumieć dlaczego myślisz, że cię odrzucam i
dziwić się jak coś takiego mogło przyjść ci do głowy i zastanawiać się kim
jesteś naprawdę ale i tak cię akceptować i opowiadać historię o zaczarowanym w
anioła leśnym chłopcu, który z miłości do ciebie przeleciał ocean i pisać dla
ciebie wiersze i zastanawiać się dlaczego mi nie wierzysz i odczuwać uczucia
tak głębokie że brak słów żeby je wyrazić i chcieć kupić ci małego kotka, o
którego będę zazdrosny bo będziesz poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i
zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz wyjść i płakać jak dziecko kiedy w końcu
sobie pójdziesz i tępić karaluchy i kupować ci prezenty których nie chcesz i
odnosić je do sklepu i wciąż na nowo prosić cię o rękę, mimo że odmawiasz mi
już któryś raz ponieważ ci się wydaje że mina tym nie zależy chociaż zależy mi
bardzo od kiedy zrobiłem to pierwszy raz i potem włóczyłem się po mieście które
wydawało się puste bez ciebie i chcieć tego czego ty chcesz i wiedzieć że
zatraciłem się cały i mimo to wiedzieć że przy tobie jestem bezpieczny i
opowiadać ci o sobie najgorsze rzeczy i dawać ci to co we mnie najlepsze bo
jesteś tego warta i odpowiadać na twoje pytania chociaż wolałbym tego nie robić
i mówić ci prawdę kiedy wcale tego nie chcę i zachowywać się uczciwie dlatego
że wiem że sobie tego życzysz i gdy myślę że wszystko skończone czepiać się
ciebie przez króciutkie dziesięć minut zanim na dobre wyrzucisz mnie ze swojego
życia i zapomnieć kim jestem i próbować być bliżej bo pięknie jest uczyć się
ciebie i warto zrobić ten wysiłek i mówić do ciebie źle po niemiecku i jeszcze
gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej nad ranem i jakimś cudem
opowiedzieć ci chociaż trochę o nieprzepartej dozgonnej przemożnej
bezwarunkowej wszechogarniającej rozpierającej serce wzbogacającej umysł
ciągłej wiecznotrwałej miłości jaką do ciebie czuję.”*
- Niall… -
płakałam ze szczęścia.
- Czemu
płaczesz? – ujął moją twarz w swoje dłonie i popatrzył mi głęboko w oczy.
- Bo… Bo ja
nigdy nie słyszałam czegoś równie pięknego… Nikomu jeszcze tak bardzo na mnie
zależało...
- A Katherine i
Louis? Przecież im tez na tobie bardzo zależy.
- Ale mi nie o
to chodzi… - otarł mi łzy kciukiem z obu policzków i przytulił mnie mocno do
siebie.
`OCZAMI
KATHERINE`
- Forever
young, I wanna be forever young… Do you really want to live forever, forever,
forever young… - moje oko uroniło jedną, pojedynczą łzę.
- To było
ślicznie, Harry.
- To było dla
ciebie… Chciałem ci to zaśpiewać, ale nie mogłem, bo wiesz…
- Dziękuję. –
rozpłakałam się ze szczęścia i rzuciłam się Harry’emu na szyję.
`KILKA MINUT
PÓŹNIEJ, Oczami Katherine`
- Jak myślisz,
co robią teraz Nath i Niall? – zapytał mnie, tym samym wyrywając moje myśli z
odległych, nierealnych marzeń.
- Co? A… Nie
wiem. Właśnie. A oni o nas wiedzą? No, że jestem twoją dziewczyną.
- Nie… Znaczy
chyba nie… Zaraz, nie powiedziałem nikomu o tym.
- A mówiłeś
cokolwiek?
- Powiedziałem
po tym jak „umarłaś”, że cię kochałem nie jak swoje inne dziewczyny, tylko tak
na serio.
- Ale wiedzieli
o nas? Nieważne, zresztą, powiemy im dzisiaj. Wiesz co?
- Co?
- Chodźmy do
Nath i Niall’a.
- Ok. – objął
mnie i poszliśmy w stronę pokoju blondyna.
-----------------------------------------------------------------------------
Next - jak napiszę ☻▬☻
#katy #nath - proszę skomentować :) xd //Kath
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz