poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 6 :)

Hejoo :)
Pisałam do Was przedwczoraj, w urodziny Hazzy ♥ ♥ ♥

Oto i napisałam szóstkę :)

-------------------------------------------------------------------------------------


`OCZAMI HARRY’EGO`

- Harry, my tak naprawdę byliśmy w szpitalu. Do Zayn’a zadzwonił jakiś Max Gilbert. Przedstawił się jako lekarz. – co?! I według nich to był wypad na miasto? – No i oto masz dowód… - w tym czasie ktoś zapukał do moich drzwi, które Liam zamknął kiedy do mnie wszedł.

- Proszę… - powiedziałem zdziwiony. – Cień padał tak, że ta osoba wyglądała na szczupłą dziewczynę. I tak było. W progu stanęła dziewczyna. Miała spuszczoną głowę, przez co nie mogłem poznać, kim ona jest. Przypominała mi kogoś.

- Harry, co jest? Nie poznajesz jej?

- Nie. A powinienem? – zrobiłem do niego minę „wtf?”.

- No raczej… - podszedł do niej i objął ją ramieniem. – Przedstaw się i opowiedz coś o sobie.

- Jestem Katherine Vlues, mam 18 lat. Uwielbiam One Direction i jestem Direcitonerką. Zakochana w Hazzie… Trzy dni temu Harry był moim chłopakiem. – doznałem szoku.

- Podnieś głowę do góry… - podszedłem do Katherine. Wziąłem jej podbródek i uniosłem ku górze. Spojrzała na mnie swoimi zielonymi, pięknymi, zapłakanymi oczami. Od razu uśmiech zagościł na jej twarzy. – Kath?

- Harry. – wtuliła się we mnie i płakała. Stałem w jednej pozie przez kilka sekund. Po chwili do mnie dotarło, że to jest prawdziwa Kath. Moja, nikogo innego, tylko moja.

- Kath? Wróciłaś? Jak?

- Był inny dawca, ale nie chcę o tym teraz mówić. Doktor Gilbert powiedział mi, że ty chciałeś zostać tym dawcą. Czy to prawda?

- Tak… Chciałem. Ale i Nath mnie przekonała, żebym tego nie robił. Jak mi kiedyś mówiłaś, czyli jakieś trzy czy cztery dni temu, jestem dla ciebie wszystkim.

- Prawda… A czy ja jestem dla ciebie wszystkim?

- Tak… Kocham cię, wiesz?

- Ja ciebie też kocham.

- Mogę cię o coś zapytać? – popatrzył na mnie z góry, mimo tego, że był wyższy o kilkanaście centymetrów. Pokiwałam głową na znak zgody. – Jak to się stało, że teraz tu jesteś i cię przytulam?

- Ponieważ znalazł się dawca serca wczoraj rano i cały wczorajszy dzień byłam na sali operacyjnej. Mam serce zmarłego sześciolatka, który zginął tragicznie w wypadku. A ty jak wytrzymałeś beze mnie?

- Odkąd mi powiedziałaś „Nie pozwól mi umrzeć…” płakałem całe dnie i noce. Teraz niedawno udało mi się od kilku dni usnąć.

- Ekhm. Ja też tu jestem. – chrząknął głośno Liam.

`OCZAMI KATHERINE`

Kiedy Liam po mnie przyjechał z chłopakami byłam szczęśliwa. Ale nie widziałam Harry’ego, co mnie jednocześnie rozczarowało.

- Wiemy, że jesteś. – powiedział Hazza, na co ja się zaśmiałam lekko. – A czy ty, Liam’ie, nie powinieneś iść na dół?

- Z jednej strony chciałbym z wami pobyć, a z drugiej wolałbym jednak iść na dół do Nath i chłopaków.

- To idź. Skoro… - moją wypowiedź przerwało wołanie prawdopodobnie Zayn’a.

- Liam! Zejdź na dół! Musimy coś obgadać! – krzyczał DJ Malik. – Marsz mi na dół!

- Nie, nie idę! – odkrzyknął do chłopaka. – ja i Harry popatrzeliśmy na siebie znacząco po czym razem powiedzieliśmy:

- Wynocha.

- Już idę. Nie krzyczcie. – poszedł za drzwi. Zakluczyłam je od środka. Harry złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.

- Hazz? Wiem o czym myślisz. Ja się na to nie zgadzam…

- Czemu? Co ja? Zawsze ja jestem winny. – obraził się na mnie. – Ale o czym mówisz?

- Nie zgadzam się na 69 z tobą…

- Aaaa… Czyli to o to chodziło… Serio? Nie lubię cię. Foch.

- Harry… Idę, papa.

- Nie idź. Ale dlaczego nie chcesz?

- Boję się… - powiedziałam zupełnie poważnie.

- Czemu? Opowiedz… Pamiętaj, mi możesz ufać.

- Bo… - po moich policzkach zaczęły spływać łzy. – Bo jak byłam mała, znaczy mniejsza, zostałam zgwałcona… Dlatego nie chcę o tym mówić, a tym bardziej jeszcze to robić…

- Współczuję… Znam ten ból… - zdziwiłam się. Czy on też miał to samo co ja? To niemożliwe…

`OCZAMI NATHALIE`

Leżałam na łóżku wtulona z swojego chłopaka, Niall’a i oglądaliśmy film w telewizji. Na początku myślałam, że to jest tylko moim snem, z którego za chwilę się obudzę. Uszczypnęłam się, aby to sprawdzić. Po kilku sekundach poczuła, że jednak to jest rzeczywistość. Piękny sen, z którego nie chcę się nigdy obudzić.

-Nath, śpisz? – zapytał.

- Co? Nie, nie śpię. Ale zaraz idę się umyć i spać. – odparłam i popatrzyłam w jego niebieskie, boskie tęczówki.

- Kocham cię. – z jego ust usłyszałam dwa najpiękniejsze słowa.

- Też cię kocham, Niall… - objął mnie trochę mocniej, przy czym ja też się mocniej wtuliłam w jego koszulkę. – Nigdzie teraz mi nie uciekniesz. – Wiesz co?

- Co? – zapytał zaciekawiony.

- Nigdy nie sądziłam, że moje największe marzenie spełni się przez jeden wypadek. Samochodowy, fakt.

- Czemu? Jakie marzenie?

- Ty byłeś, jesteś i zawsze będziesz moim marzeniem… Teraz moim marzeniem jest w przyszłości zostać Mrs. Horan.

- A skąd wiesz, że nie będziesz?

- A będę? – wypaliłam po minucie ciszy.

- Może będziesz… Kocham cię.

- Niall?

- Tak?

- Mamy noc, prawie północ, jak myślisz, co może robić Harry z Kath?

- 69? Zgaduję…

- Nie. W to wątpię.

- Dlaczego wątpisz?

- Ponieważ Kath kilka lat temu została zgwałcona i się po prostu boi.

- Czego się boi? Opowiedz. Chcę wiedzieć.

- Tego, że chłopak zostawi ją w ciąży i będzie zdana sama na siebie. A poza tym, ma z tym złe wspomnienia.

- Szczerze Nath?

- Tak.

- Ja bym nigdy tak nie zrobił… Nawet gdybyś była ze mną w ciąży. Za co mnie pokochałaś? – no to nam się wzięło na wyznania

- Masz słodkie niebiskie oczy, uroczy uśmiech. Ślicznie śpiewasz. Każde słowo wypowiedziane przez ciebie na zawsze pozostanie mi w głowie. Kocham cię nie tylko dlatego, że jesteś sławny i bogaty, tylko dlatego, że znam prawdziwego ciebie. A poza tym, kocham cię.

- Widzisz… ja ciebie kocham bardziej…

- Dobra, a tobie co się we mnie podoba, co się zakochałeś?

- Uwaga. Będę teraz wymieniał… - wstał z łóżka, puszczając mnie tym samym i włączył wolny podkład muzyczny. Podał mi rękę. Przyjęłam ją i też wstałam z siedzenia. Objął mnie i zaczął mówić: - „Chcę się z tobą bawić w chowanego i dawać ci swoje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy bierzesz prysznic i masować ci szyję i całować ci stopy i trzymać cię za rękę i wychodzić razem żeby coś zjeść i nie obrażać się kiedy mi wyjadasz z talerza i spotykać się w barze i rozmawiać o tym jak minął dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i przenosić twoje pudła i śmiać się z twoich wariactw i dawać ci taśmy których nie słuchasz i oglądać wspaniałe filmy i oglądać głupie filmy i narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i wstawać żeby przynieść ci kawę i bułeczki i drożdżówki i chodzić do Florenta na kawę o północy i nic sobie nie robić kiedy podkradasz mi papierosy i nigdy nie masz zapałek i opowiadać ci program telewizyjny który widziałem poprzedniego wieczora i zabierać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów i pragnąć cię wczesnym rankiem ale nie budzić cię żebyś mogła sobie jeszcze pospać i całować twoje plecy i głaskać twoją skórę i mówić jak bardzo kocham twoje włosy twoje oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi twoje pośladki i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki twój sąsiad nie wróci do domu i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki ty nie wrócisz do domu i martwić się kiedy się spóźniasz i dziwić się kiedy jesteś wcześniej i dawać ci słoneczniki i chodzić na twoje przyjęcia i tańczyć do upadłego i przepraszać kiedy nie mam racji i cieszyć się kiedy mi przebaczasz i oglądać twoje fotografie i żałować że nie znam cię od zawsze i mieć w uszach twój głos i czuć dotyk twojej skóry i wpadać w panikę kiedy jesteś zła i jedno twoje oko staje się czerwone a drugie niebieskie włosy opadają ci na lewą stronę a twarz ma orientalne rysy i mówić ci że jesteś wspaniała i tulić cię kiedy się boisz i obejmować cię kiedy ktoś cię zrani i chcieć cię kiedy poczuję twój zapach i obrażać cię dotykiem i kwilić jak dziecko kiedy jestem obok i kiedy jestem daleko i ślinić twoje piersi i pieścić cię w nocy i marznąć kiedy zabierasz cały koc i dusić się z gorąca kiedy go nie zabierasz i wpadać w zachwyt kiedy się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia kiedy się śmiejesz i za nic nie rozumieć dlaczego myślisz, że cię odrzucam i dziwić się jak coś takiego mogło przyjść ci do głowy i zastanawiać się kim jesteś naprawdę ale i tak cię akceptować i opowiadać historię o zaczarowanym w anioła leśnym chłopcu, który z miłości do ciebie przeleciał ocean i pisać dla ciebie wiersze i zastanawiać się dlaczego mi nie wierzysz i odczuwać uczucia tak głębokie że brak słów żeby je wyrazić i chcieć kupić ci małego kotka, o którego będę zazdrosny bo będziesz poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz wyjść i płakać jak dziecko kiedy w końcu sobie pójdziesz i tępić karaluchy i kupować ci prezenty których nie chcesz i odnosić je do sklepu i wciąż na nowo prosić cię o rękę, mimo że odmawiasz mi już któryś raz ponieważ ci się wydaje że mina tym nie zależy chociaż zależy mi bardzo od kiedy zrobiłem to pierwszy raz i potem włóczyłem się po mieście które wydawało się puste bez ciebie i chcieć tego czego ty chcesz i wiedzieć że zatraciłem się cały i mimo to wiedzieć że przy tobie jestem bezpieczny i opowiadać ci o sobie najgorsze rzeczy i dawać ci to co we mnie najlepsze bo jesteś tego warta i odpowiadać na twoje pytania chociaż wolałbym tego nie robić i mówić ci prawdę kiedy wcale tego nie chcę i zachowywać się uczciwie dlatego że wiem że sobie tego życzysz i gdy myślę że wszystko skończone czepiać się ciebie przez króciutkie dziesięć minut zanim na dobre wyrzucisz mnie ze swojego życia i zapomnieć kim jestem i próbować być bliżej bo pięknie jest uczyć się ciebie i warto zrobić ten wysiłek i mówić do ciebie źle po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej nad ranem i jakimś cudem opowiedzieć ci chociaż trochę o nieprzepartej dozgonnej przemożnej bezwarunkowej wszechogarniającej rozpierającej serce wzbogacającej umysł ciągłej wiecznotrwałej miłości jaką do ciebie czuję.”*

- Niall… - płakałam ze szczęścia.

- Czemu płaczesz? – ujął moją twarz w swoje dłonie i popatrzył mi głęboko w oczy.

- Bo… Bo ja nigdy nie słyszałam czegoś równie pięknego… Nikomu jeszcze tak bardzo na mnie zależało...

- A Katherine i Louis? Przecież im tez na tobie bardzo zależy.

- Ale mi nie o to chodzi… - otarł mi łzy kciukiem z obu policzków i przytulił mnie mocno do siebie.

`OCZAMI KATHERINE`

- Forever young, I wanna be forever young… Do you really want to live forever, forever, forever young… - moje oko uroniło jedną, pojedynczą łzę.

- To było ślicznie, Harry.

- To było dla ciebie… Chciałem ci to zaśpiewać, ale nie mogłem, bo wiesz…

- Dziękuję. – rozpłakałam się ze szczęścia i rzuciłam się Harry’emu na szyję.

`KILKA MINUT PÓŹNIEJ, Oczami Katherine`

- Jak myślisz, co robią teraz Nath i Niall? – zapytał mnie, tym samym wyrywając moje myśli z odległych, nierealnych marzeń.

- Co? A… Nie wiem. Właśnie. A oni o nas wiedzą? No, że jestem twoją dziewczyną.

- Nie… Znaczy chyba nie… Zaraz, nie powiedziałem nikomu o tym.

- A mówiłeś cokolwiek?

- Powiedziałem po tym jak „umarłaś”, że cię kochałem nie jak swoje inne dziewczyny, tylko tak na serio.

- Ale wiedzieli o nas? Nieważne, zresztą, powiemy im dzisiaj. Wiesz co?

- Co?

- Chodźmy do Nath i Niall’a.

- Ok. – objął mnie i poszliśmy w stronę pokoju blondyna.

-----------------------------------------------------------------------------

Next - jak napiszę ☻▬☻

#katy #nath - proszę skomentować :) xd //Kath

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz